Spędzenie takiego domowego dnia bez wychodzenia dokądkolwiek, zwykle uważam za mało akceptowalne. Tyle jest zawsze do zrobienia w ogrodach, albo spraw do załatwienia, czyli tzw. kwerend, że bardzo rzadko decyduję się na pozostanie w domu przez cały dzień.
Ale kiedy za oknem taki widok,
a obchody święta zablokowały mi praktycznie wyjazd z domu, bo to okolice biegu niepodległości, czuję się całkowicie usprawiedliwiona.
Takie domowe dni to często czas na długie filmów oglądanie w ulubionym fotelu wyszperanym na ebayu za 5 funtów
Takie domowe dni to często czas na długie filmów oglądanie w ulubionym fotelu wyszperanym na ebayu za 5 funtów
To takie binge watching. Dzisiaj czeka na mnie Królowa, w najnowszej wersji historii Elżbiety II - The Crown. Serial ma tak wysokie notowania i takie recenzje, że spodziewam się uczty teatralnej wręcz.
Ale zanim zalegnę w fotelu zrobiłam dzisiaj przegląd moim domowym zielonym - hojom, krotonom i innym tropikalnego pochodzenia roślinom, takim jak araliowiec, monstera i najnowszego okazu tropikalnego kopytnika - Ipomea pres-caprae. To jest wilec, tyle że tropikalny o liściach w kształcie kozich kopytek, stąd moje skojarzenie z kopytnikiem pospolitym, chociaż to zupełnie inny gatunek.
Oto moje nowe sadzonki. Jedna to typowy przedstawiciel Ipomea pes-caprae, drugi to Morning glory. Oba rosną na piaszczystych wydmach w strefie subtropikalnej i bardzo się boję, czy niedostatek światła ich nie zaszkodzi. Inna sprawa że to jedne z najbardziej odpornych odmian, których wegetacja pojawia się jako pierwsza na terenach po kataklizmach wszelkiego rodzaju. Zobaczymy.
A to moja domowa zielenina :-)
Zamiokulkas z historią i hojowy parapet. Poza tą najbardziej znana hoją Carnosa jest tu Multiflora po lewej i Flavida po prawej.
Na pierwszym planie hoja Flavida
Kwitnąca hoja Multiflora
Monstera i Araliowiec. Bardzo lubią swoje towarzystwo. Od kiedy przestałam wystawiać araliowca na lato na taras, przestał też tracić liście na zimę.
Kuchenne krotony i kolejny hojowy parapet
Rosną tu od lewej: Lacunosa, Australis tenuipes, Australis Lisa, DS-70 (ex Tsangii), która właśnie kwitnie.
Australis Lisa
Bardzo kocham to moje miejsce ;-)
Ale właśnie nadeszły wieści z Borkowa, zaraz napiszę co się dzieje, a dzieje się, oj !