środa, 12 lutego 2014

W poszukiwaniu zielonego

Wprawdzie miałam dzisiaj wreszcie pisać dalej o Maderze, ale zupełnie mi się nie chce. Za oknem plucha, a ja sobie zaplanowałam na dzisiaj wizytę w ogrodzie.

Bez sensu, w ulewnym deszczu wędrowałam po zakątkach mojej działeczki w poszukiwaniu życia, zieleni i urody.

Urody nie znalazłam, bo taka pogoda to ni pies, ni wydra, mokro, szaro, buro, tu śnieg, tu błoto, ogólna paskuda. 

Za to życia i zieleni znalazłam mnóstwo! Mam wrażenie, że nic nie zmarzło poza oczywiście Hebe i Głogownikiem. Hebe to oczywista oczywistość, a Głogownik i tak był marny, więc wytnę go przy ziemi i dam mu szansę na lepsze jutro.

A co znalazłam?
Znalazłam cudownie zieloną i w świetnej kondycji moją Morrową Turzycę 'Ice dance'


Siedziała dość głęboko pod śniegiem niczym nie przykryta i jest jak nowa!

Inne trawy:


Jeszcze w śniegu, ale wcale nie jest źle. Miłka, Turzyca Buchananii, Trzcinnik Foerester jeszcze tydzień temu pod metrową warstwą śniegu, dzisiaj wyglądają tak. Zalecane jest cięcie na wiosnę, ale z Miłką i Buchananii to się zastanowię.

Wspaniale przezimowała berberysowa Juliana


Jak widać wokół pełno kiełków krokusów!


O nie nie martwię się wcale, jak tylko zrobi się cieplej spodziewam się tutaj niebieskiego dywanu. A może żółtego???

I jeszcze nieco zieleni. Ubiorek


Moje trzmieliny, ta czerwona od Joasi



 Iglaczkowa rabatka


i chyba jednak niezniszczalne wilczomlecze


To na tyle, chociaż w planach nowa lokalizacja ogrodu, jak dobrze pójdzie. Chyba znalazłam wymarzone miejsce wśród pól i lasów, gdzie powoli powstanie mój wymarzony ogród. Czy tylko jednak się uda?