wtorek, 30 czerwca 2015

Po pracy na Młociny

Zmęczona kilkoma niezwykle intensywnymi dniami na uczelni, dzisiaj starałam się wyrwać tak, by jeszcze na Młociny był czas. A na Młocinach susza i dojrzałe wiśnie, które już ptaszki trzebić zaczęły. 

Dzisiejszy zbiór. Nie ma tego wiele, bo i wisienka malutka, ale za to wiśnie przepyszne.


Trojeść coraz okazalsza.


Moje ulubione ogrodowe widoki.




Jabłonki uginają się pod ciężarem owoców, które jak dotąd nie mają żadnych śladów chorób. Zobaczymy co będzie dalej.


Na koniec jeszcze intensywne podlewanie i czas wracać, bo jutro znowu praca. 
A Borków czeka :-(
Chyba w piątek powinno się udać.
 

piątek, 26 czerwca 2015

Bardzo dużo zdjęć ;-)

Po skoszeniu trawnika i intensywnym nawodnieniu ogrodu przy pomocy zraszacza, tak mi się ogród spodobał, że zrobiłam dzisiaj sporo zdjęć. Może to przesada, ale taki dzisiaj miałam radosny nastrój, a od jutra siedem dni w pracy, więc chociaż zdjęcia będą.







Gęsto i zielono ;-) 

Paprocie coraz bardziej okazałe, hosty olbrzymy.



Wietlica samicza




Służy im morwowy cień. Także Hortensje dębolistne lubią ten zakątek, pięknie rosną i zaczynają kwitnąć.


A tu hosta Big Daddy. Posadzona w kwietniu 2014 była tak mała, że nawet zdjęcia nie ma. A teraz cała Jej Niebieskość ;-)


Zebrinus dostaje pasków



Miskant Kabaret jeszcze niewielki, ale mam nadzieję, że się rozrośnie. Posadziłam go po zeszłorocznych targach Zieleń to życie, podobnie jak Zebrinus, w pierwszym roku był marniutki, teraz coraz ładniejszy. 


Trawnik i Polish Spirit powoli się regenerują



Suszki Szafirków z Imperatą w tle.


I na koniec mój ulubiony widok.



środa, 24 czerwca 2015

Na Młocinach

Miałam w planach na dzisiaj Borków, ale rano jakoś nie mogłam się zmobilizować i w efekcie spędziłam kilka uroczych godzin na Młocinach. Uroczych, bo dzień zrobił się piękny, a ja byłam sobie wśród moich roślin bez pośpiechu i morderczego zmęczenia, jak w Borkowie.

Do tego ogród nadal pełen zapachów - każde przejście ścieżka i poruszenie kwiatu Rodgersji to chmura niesamowitego aromatu. Owady też kochają ten kwiat.


Małe liliowce kwitną i kwitną. W ubiegłym roku było znacznie mniej kwiatów i jakoś szybko zmarniały im liście. 


Dzwonek kwitnie, ale to jest rabata w pełnym słońcu i jakoś w tym roku tutaj mam same porażki :-( Dzwonek ledwie zipie, zniknęły dwie kępy pięknej jeżówki, zniknęła ostróżka, nie ma Krokosmi.


Wiadomo, na pęcherznice i berberysy zawsze można liczyć ;-)


Lawendy coraz więcej, towarzyszy jej Tojeść kropkowana. Za każdym razem kiedy piszę o tej roślinie i tej drugiej z następnego zdjęcia pod drzwem, muszę się skupić i zastanowić - która to tojeść, a która to trojeść ;-)



Tu pod drzewem to oczywiście Trojeść bulwiasta o pięknej łacińskiej nazwie ASCLEPIAS TUBEROSA.


Czosnki coraz większe


Rudbekia też coraz większa, ale to już przekwitanie. Tyle że w tej postaci, lekko zasychająca może zdobić rabaty do późnej jesieni, a potem jako suszek nadaje się do suchego bukietu.



Nadal kwitnie wiesiołek, obok malutki szary przetacznik, w tle fantazyjne fontanny Miskanta Kabaret, w sumie nie jest tak źle, jak to widziałam w poniedziałek.


Rzecz w tym, że zawsze może być lepiej :-)


poniedziałek, 22 czerwca 2015

Są pierwsze fiolety ;-)

U mnie lipiec jest fioletowy, a że teraz jeszcze czerwiec to fiolety dopiero zaczynają się pojawiać. Ale będzie ich dużo więcej, kiedy zakwitną przetaczniki, floksy, clematis rozkwitnie na dobre, lawenda, nadal będą czosnki, trzykrotka...

A póki co czekam na pomarańczową trojeść.



Clematis po upałach dochodzi do siebie



Żółto nadal od liliowców, ale wkrótce tu też będą fiolety.


Wszyscy mają czosnki, mam i ja ;-)



Mam też mnóstwo jabłuszek i nawet grusza w tym roku wygląda obiecująco.




Tyle dobrych wiadomości. 

Są też niestety złe. 

Mszyce prawie zjadły kolejne rośliny. Budleje chyba nie zakwitną, wcześniej ledwie kwita Kalina, jaśminowiec w ogóle nie zakwitł, pomimo rozmaitych eko oprysków. Straty są też z powodu upałów. Padła moja ulubiona azalia, byliny są marniutkie, zniknęła biała ostróżka, a taka była piękna. Dzwonki są, ale marne, floksom żółkną dolne liście, a wszystko pomimo intensywnego podlewania.

Na szczęście przewaga roślin u mnie to krzewy, pnącza i trawy, a te dają radę przy minimalnej ilości wody. Trawy w tym roku mniej wybujałe, bo były dzielone na wiosnę i wprawdzie wszystkie rosną, ale w pierwszym roku po podziale zwykle są mniej okazałe.  

Na koniec drzewa owocowe. Niby owoców sporo, ale liście na niektórych chore, porażone, mszyce też są - no jednym słowem dużo więcej strat w tym roku, niż w jakimkolwiek poprzednim.

Deszcz właśnie pada, to pocieszające zakończenie tego wpisu ;-)

wtorek, 16 czerwca 2015

Porządki

Po ostatnich upałach, a potem ulewach ogród był jak śmietnisko.Mnóstwo opadłych liści, suche trawy, o chwastach to już nawet nie wspomnę. Wczoraj też sprzątałam, ale jeden dzień to za mało. Do tego susza jednak dała się ogrodowi we znaki. Najgorzej wygląda trawnik, co widać na każdym zdjęciu.





A z miłych spraw, to niebawem zakwitnie Trojeść bulwiasta. Bardzo ją lubię. 




Trawki od miłej Pani wreszcie zaczęły rosnąć


Generalnie trawy najlepiej zniosły te upały.


Hosty ukryte pod Różą pomarszczoną też w świetnej formie.





Liliowce kwitną



Nie ukrywam, że lałam wodę hektolitrami, by pomóc roślinom, ale wiadomo, podlewanie to nie to co deszcz, a do tego ten długotrwały skwar to za dużo. Trawnika nie udało się utrzymać w zieleni, jest wypalony w wielu miejscach, ale to przejdzie, jesli wreszcie zrobi się normalna pogoda, a nie ta Sahara.