Pomimo wielu godzin pracy, to jednak komfort pracować tutaj. Oczywiście przez kontrast do Borkowa. gdzie praca jest katorżnicza na tym etapie, efektów nie widać, tzn. widoki jeszcze oczu nie cieszą.
Mając jednak teraz tylko dwa, może trzy dni na warszawska działkę, muszę bardzo intensywnie działać, by odchodząc do domu mieć przekonanie, że każdy kątek zadbany.
Skosiłam, wyrównałam brzegi ręcznymi nożycami - jednak zawsze jakieś wąsy zostają - powyrywałam chwasty, a na koniec ucięłam Trzcinnika tuż nad ziemia. Nie wiem co z niego będzie, ale zasychał dołem, wyglądał paskudnie, jak nie odrośnie rozstajemy się.
Jukka malutka, a już zakwita
Wiesiołek śliczny
Prosty kwiatek, ale ja lubię Trzykrotkę wirginijską
Białe czosnki Neapolitanum. Bez zachwytu.
I dokończona zabudowa ogrodzenia od strony ścieżki rowerowej. Zawsze miałam zamiar to zrobić, tylko drewna nie miałam. Teraz zwiozłam z Borkowa, bo tam drewna mam pod dostatkiem.























































