środa, 28 maja 2014

Moje fiolety

Nie zważając na deszcz pracowałam dzisiaj na moich 185 metrach. W kontraście do 1200 to jest kolosalny komfort psychiczny. Na razie te połacie w Borkowie mnie jednak nieco przerażają. Jak ja to doprowadzę do porządku?

Powtarzam sobie co chwilę, że to jest proces na lata, a nie na miesiąc, ale i tak chciałabym już jutro mieć tam wszystko pod  kontrolą, tak jak tutaj.

A tutaj, na Młocinach ogród jest na takim etapie, że wymaga jedynie prac porządkowych, głównie to walka z chwastem i moderowanie roślin, bo jednak rosną jak szalone i bez mojej interwencji zamiast ogrodu, byłby wkrótce dziki busz. Sekator i nożyce to obecnie najczęściej używane przeze mnie narzędzia.

A moje fiolety?
No właśnie, jakoś tak się składa, że nawet jak kupię rośliny innego kolory to i tak są fioletowe ;-) Bardzo lubię ten kolor, więc nie mam nic przeciwko takim roślinnym decyzjom.
Oto kilka z nich


Na pierwszym planie Scorodoprasum, a dalej dwie Trzykrotki, jedna ze mną od początku, druga kupiona jako czerwona.
 


Niebawem w fioletach pojawi się tutaj także Budleja, Werbena patagońska - warto dodać, że odbiła z zeszłorocznych korzeni!

Ale i żółtego u mnie dzisiaj dostatek. Irysy giganty i bardzo drobny czosnek żółty Moly





 
Czosnek Moly wśród liści Przegorzanu.

A inne kolory?

Jest głęboka czerwień moich róż






Jest róż Rosy rugosy




Jest czerń Rudbekii 'Blach beauty'


Jest po prostu zieleń



Rodgersja, berberysy


Sadziec i Miskant Zebrinus


Ostróżka jak świeca na tle zielonej ściany


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz