piątek, 17 marca 2017

Skorzystałam !


Udało się!

Trafiłam na 'pogodowe okienko' i w słońcu, cieple pracowałam 4 godziny w ogrodzie. Marzec nas niestety nie rozpieszcza w tym roku w sensie ogrodowym, bo ciągle dość zimno i właściwie ogrody nadal śpią. Poza początkowym kiełkowaniem wszystkiego w pierwszych dniach marca, potem wszystko zamarło.

A teraz śnieg z deszczem tłucze o szyby :-(

Za to są krokusy. Wprawdzie bardzo małe, mniej liczne niż rok temu, no ale są !


Trzcinniki jak zwykle za późno przycięte, ale im nic nie zaszkodzi. Zaraz będzie cudna zielona kępa. Po ścięciu chochoła wydobyłam z kępy trzcinnika srocze zasoby w postaci wielu orzechów pochowanych wśród traw. No ale teraz z głodu nie umrą.


I te zielone kły! Co też w tym roku wyrośnie, a co nie ?



Trawnik paskudny jeszcze. Grabienie to teraz podstawa, by usunąć sianko, śmiecie, dotlenić. Wcale nie jestem zwolenniczka wertykulacji. Reklamowana przez firmy ogrodnicze, ale można to zastąpić - wprawdzie bardzo ciężką pracą - ale zwykłym grabieniem. Dzisiaj kolejne wory sianka, śmieci, ale ogród nadal smętnie wygląda. 

I ogród i ja czekamy na słońce i ciepło.