środa, 26 października 2016

Dzień za krótki na te liście ;-)

Kiedy skończyłam grabić i sprzątać ciemno już było. Wprawdzie niewiele więcej jest teraz do zrobienia, ale wciąż mam nadzieję na posadzenie hiacyntów i żonkili. Tulipanów nie sadzę, bo to efekt na jeden sezon, a potem znikają. Może te małe botaniczne 'Tarda' ? Listopad ma być ładny, liści już wtedy będzie mniej, to jakoś czas na inne prace może się znajdzie.

A ogródek nadal cieszy barwami i to jest całkowicie wyjątkowy rok pod tym względem.  








 

piątek, 21 października 2016

Zdążyłam przed potopem ;-)))


Pojechałam dzisiaj na Młociny raczej z poczucia obowiązku, niż przekonania bo dzień od rana bury i ponury. No i udało się. Trafiłam na 2 godziny bez deszczu. Wprawdzie szaro i wilgotno, ale zebrałam te 'materiałowe' liście morwy, które wyjątkowo szkodzą trawnikowi, wygrabiłam cały trawnik z 'sianka', zebrałam cały ten śmietnik i wtedy lunęło.

Teraz to już strach wyjść z domu. Ale za to mam parę mokrych zdjęć :-)




Trudno kochać taką deszczową pogodę, ale też trudno jej nie docenić. Napojony przed zimą ogród pozwoli roślinom lepiej przetrwać zimę. To z powodu ubiegłorocznej suszy i wczesnego mrozu, tyle roślin padło - do dziś nie mogę odżałować całej mojej kolekcji traw.

Trochę martwi mnie trawnik, bo koszenie w tej wilgoci nierealne, a jednak trawa rośnie, co widać na zdjęciach. Mam nadzieję na parę suchych dni wkrótce, by skosić jeszcze trawę przed zimą. Inaczej będzie kiepsko wiosną. 

W tej sytuacji tym bardziej ważne jest grabienie - razem z liśćmi wygrabiłam dzisiaj sporo 'sianka', a to pomoże trawnikowi na pewno.



wtorek, 18 października 2016

Kolorowy! Biały nigdy!


Natrafiłam niedawno na pomysł pewnej ogrodniczki, by jesienny ogród był biały.  

Dzisiaj kiedy jak zwykle grabiłam liście, podziwiałam bogactwo kolorów polskiej jesieni i zastanawiałam się, jak można by z tego zrezygnować. I wtedy uświadomiłam sobie, że takie ogrody, biało-zielone jesienią są dość powszechne u nas - tuje, chryzantemy i wieczne odpoczywanie naszych bliskich. Tylko nawet tam, bliscy raczej przynoszą kolorowe chryzantemy i róże, by kolorem kwiatów ubarwić te smutne chwile.

A zatem niech trwa kolorowa jesień!  

Do tego, dzięki ostatnim deszczom napojony ogród pozieleniał, drzewa nie gubią liści tak szybko, a wokoło trwa feeria barw.


 Hosty ładnie w tym roku odchodzą.



Bodziszki zazieleniają rabatki



Bluszcz pod Dławiszem ma się coraz lepiej


Trzmielina oskrzydlona kolejny raz, ale wyjątkowo długo trzyma kolorowe liście. W ubiegłym roku obsypały się za szybko i zabrały urodę 'gorejącego' krzewu 






Ostatnie pąki na róży pnącej


A w domu winko pięknie pracuje



A jutro Borków. Powoli wracam do ogrodowej rutyny sprzed nawału pracy i korzystam z - być może - ostatnich w miarę ciepłych dni.

 

czwartek, 13 października 2016

Winobranie i znowu kolory

I znowu jest pięknie!

Po tych szarych, zimnych, mokrych dniach wreszcie cudny, słoneczny dzień. Pognałam do ogrodu, bo na nic dzisiaj nie miałam takiej ochoty jak na ..... grabienie liści! No tak, bo świadomość że znowu od tygodnia nic nie robiłam na działce była jak wyrzut sumienia. Poza tym czas by zebrać wreszcie winogrona i nastawić wino.

Winogrona ścięte

 
Jest ich w tym roku znacznie mniej, za to grona pełne, a owoce niezwykle słodkie.

Nadal też kosze jabłek, ale to już koniec zbiorów.


W kolorach ogrodowych swój czas ma Trzmielina oskrzydlona. Cudny krzew właściwie zawsze, ale jesienią szczególnie warto go mieć w ogrodzie.




Inna pięknota w moim ogrodzie to Morwa czarna. Pięknie przebarwia się jesienią.


Za to śmieci nieludzko. Sąsiad mnie nie lubi, bo najchętniej widziałby morwę w ognisku, ale ja kocham jej cień, jej urodę i na pewno jej nie wytnę.


Nadal kolorowo - berberysy i pęcherznice w tej roli są niezawodne.






Liście zgrabione, owoce wywiezione. Młociny pod kontrolą, koniec wyrzutów sumienia. 

Jutro Borków, o ile pogoda nie wykona jakiejś wolty. Trzy tygodnie przerwy. Co też ja tam zastanę?  Zapraszam jutro do Bobrowego Borkowa, pewnie będzie ciekawie.

 

czwartek, 6 października 2016

Jestem, długo mnie nie było !


Jak dla mnie długo. 

Po raz pierwszy od czasu gdy mam młociński ogród, nie było mnie tutaj przez calutki tydzień.  To najdłuższy czas mojej nieobecności na działce, zwykle to 2 do 3 dni. Złożyło się na to wiele spraw. Nie tylko praca, ale przede wszystkim wymiana komputera po ostatniej awarii, no i pogoda!

No ale powolutku dałam radę i  dzisiaj piszę już z nowego cudnego PC (nie uznaję dłuższej pracy na laptopie, muszę mieć w domu komputer stacjonarny, to pewnie kwestia wieku, ale skoro całe życie pracowałam na pececie, jakoś nie umiem i nie chcę tego zmienić). Dzisiaj też zawiozłam nowy dysk do zapisania starych danych. Zatem - chyba! - zdjęcia wrócą.

A na Młocinach po tygodniowej absencji i ostatnich pogodowych nawałnicach zdumiewająco nieźle. Wprawdzie liści sporo, ale ogród po deszczu odżył i nadal kolorowy. Nawet nie brałam aparatu spodziewając się koszmaru i deszczu, a tu słonce i ... tylko 3 wory liści ;-)

Zatem tylko niespecjalnie ciekawe trzy migawki obrazkowe, by jednak uwiecznić ten dzień.