środa, 1 kwietnia 2015

A wszystko sobie rośnie...

Pogoda jaka jest taka jest, ale ogród wie swoje. Po 4 dniach nieobecności wreszcie pojechałam na Młociny. W zacinającym deszcze, z wichrem wyrywającym mi parasol, w przeszywającym zimnie zwiedziłam moje ogrodowe zakątki i korzystając z chwili słońca zrobiłam kilka zdjęć. Po czym szybko uciekłam do domu. Tak nieprzyjemna ta pogoda.

Jak zwykle widok z tego samego miejsca. Mokro, ale forsycja już się żółci



Narcyzy w pąkach



Tulipany w berberysie


Moja ulubiona rabatka z berberysem, azalią i pięciornikami


Wszystko na raz. Nadal pierwiosnki, idzie Rozchodnik, hiacynty, zielenieją pierwsze listki przetaczników


Czosnek Globemaster kupiony w sierpniu na wystawie Zieleń to życie. Póki co liście ma  ładne, ale jak zakwitnie brzydkie liście schowają się w przetacznikach i lawendzie.


Sasanki


Hiacynty



Kwitnąca Runianka, z jakiegoś powodu  żółta


I Clematis Polish Spirit coraz bardziej zielony


Jak widać rośliny nie bacząc na pogodę robią swoje. Pewnie gdyby było ciepło, byłaby eksplozja, a tak to wszystko sobie rośnie tak powoli, z rozsądkiem, ale i tak coraz bardziej zielono. Tylko nie ma jak się tym dość nacieszyć, bo zimno i paskudnie na dworze. Ale i te parę chwil to też wielka radość.