Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joseph Bentley. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joseph Bentley. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 lutego 2016

Bentley raz jeszcze

Popularność mojego wpisu na temat tego narzędzia ogrodniczego zadziwia mnie, ale też i nie. 
Doskonałość i uroda produktów tej, jakże starej i tradycyjnej angielskiej firmy kusi nie tylko przydatnością w ogrodzie, ale też pewnym specyficznym komfortem używania czegoś w dobrym gatunku, pełnego klasy, perfekcją tradycyjnego designu. Gdyby nie ceny zapewne nie używałabym żadnych innych narzędzi w ogrodzie ;-)

Taki kosz np.

 
jest po prostu piękny, chociaż przecież całkowicie można się bez niego obejść ;-) 


Co więcej zauważyłam, że coraz mnie jest adresów, gdzie te narzędzia można kupić. Tego mojego do krawędzi prawie nie ma. Wygląda na to, że nowoczesne 'plastykowe' narzędzia, znacznie tańsze, choć niekoniecznie trwalsze, wypierają z rynku taką klasykę.

Szkoda, bo to nie tylko funkcjonalne, ale - mam wrażenie - wieczne narzędzia. Mój 'krawędziak' służy już parę lat i nie widzę na nim śladów czasu. Inna sprawa, że ja dbam o narzędzia, wszystkie, nie tylko Bentleya, chociaż to tylko to narzędzie zimuje ze mną w domu ;-)

W planie ma jeszcze takie cuda

 I dla zupełnej rozpusty takie rękawice

 To bardziej dla przyjemności posiadania produktu doskonałego, niż rzeczywiście przydatnego, ale to sprawia tyle przyjemności.

środa, 20 listopada 2013

Bentley

Na chwilę odejdę od historii powstawania ogrodu, by napisać o pewnej dość przełomowej w tej historii chwili. Nie do wiary, jak jeden przedmiot może wpłynąć na efekty naszych działań. W tym przypadku to tytułowy Bentley i nie jest to oczywiście samochód! 

To jest narzędzie ogrodnicze! 

Zobaczyłam je w sklepie ogrodniczym na forum, na którym do niedawna miałam swój wątek, ale jak to ze mną i z forami bywa, nie potrafię znaleźć sobie miejsca w takich społecznościach. Po pewnym czasie za ciasno mi, a typowy dla naszej kochanej nacji brak umiejętności w dyskutowaniu na jakikolwiek temat bez ataków personalnych, odstrasza mnie kompletnie. 

No ale dość dygresji. 

Bentley, Joseph Bentley to angielska firma produkująca od 1895 niesamowicie wytworne narzędzia ogrodnicze. Są piękne, stylowe, a do tego aż się chce pracować w ogrodzie, trzymając w rękach takie cuda. W kwietniu tego roku kupiłam szpadel do przycinania krawędzi trawnika, by zrealizować marzenie o trawniku, wyglądającym jak w angielskich ogrodach. Narzędzie jest naprawdę doskonałe, w formie, gatunku i niezwykle skuteczne. Oto jak wygląda:



Zawsze marzyły mi się takie jak przycięte brzytwą granice między rabatą a trawnikiem, podziwiane przeze mnie w Anglii na każdym kroku. Wyobrażałam sobie, że wymaga to nie lada umiejętności. Po pierwszym wbiciu mojego Bentleyka, jak pieszczotliwie go nazywam, w ziemię wiedziałam, że nie święci garnki lepią, a przy odrobinie wprawy i z takim sprzętem moje rabaty mogą być bliskie ideału. Nie idealne i nie od razu, ale wiadomo practice makes perfect. 
Od momentu kiedy przycięłam pierwszą rabatę, wiedziałam że czeka mnie mozolny trud 'obkancikowania' całego ogrodu. Widok brodatych brzegów trawnika był już nie do zniesienia.






Zdjęcia są z kwietnia, kiedy sam trawnik tuż po zejściu śniegu - mamy pamiętna wiosnę 2013, która była zimą do maja - wygląda marnie. Kilka miesięcy później jestem niemal zadowolona z efektów mojej pracy.

I tak mi to weszło w krew, że cyzeluję te kanciki niemal bezustannie, sprawia mi to przyjemność, a Bentley po każdej serii kancikowania, wyczyszczony jak nowy, wraca na swoje miejsce do altanki.


Wisi tam sobie w towarzystwie innych narzędzi, prezentu od niezwykłej osoby, osoby o wielkim sercu i wspaniałym charakterze. Bo dzięki ogrodom poznajemy nie tylko tajniki uprawy roślin, ale też bardzo często bardzo wspaniałych ludzi.

Bo ogrodnicy to szczęśliwi ludzie.