środa, 28 grudnia 2016

Badyle ;-)


Pierwszy od dawna tak ładny dzień!

Słońce, błękitne niebo i gdyby nie lodowaty wiatr, byłoby niemal wiosennie. A na Młocinach jak zwykle pusto o tej porze roku, ogrody też pustawe, tylko badyle sterczą wokół ;-)

Mają te badyle swój urok o tej porze roku, co starałam się dzisiaj uwiecznić.









piątek, 9 grudnia 2016

Nie ma śniegu, jest śmietnik


Dzień wolny, czas na wszystko, to i na krótką wizytę na Młocinach.

Po śniegu ani śladu, za to śmieci nawianych przez ostatnie silne wiatry mnóstwo. Nie sprzątałam, bo nadal wieje, a poza tym mżawka, okropnie brzydko. Ustawiłam jedynie nowy palik dla Iwy i uciekłam do innych, przyjemniejszych spraw ;-)

Ale oczywiście jeszcze jak zwykle dokumentacja zdjęciowa - niewielka - bo jest jednak nieciekawie i tylko parę kadrów, gdzie ogródeczek wygląda jako tako. To chyba najgorszy czas dla ogrodów niezimozielonych. Nie narzekam, to raczej tylko konstatacja.

Kosodrzewina - wciąż planuję dosadzić tu jej więcej. Bardzo ją lubię.



Lawendowy zakątek, jeden z kilku. Mnie się podoba w tej zimowej wersji, oczywiście jest regularnie cięta i tylko zastanawiam się, czy rzeczywiście po kilku latach straci całkiem walory estetyczne. Tak twierdzą co poniektórzy ogrodowi znawcy.


Iwa ma lepsze podparcie, z właściwej strony, chociaż palik nadal mógłby być wyższy ;-)
 


Koraliki dławisza, ogników i głogownik


I clematis Polish Spirit w zimowej wersji - czekoladowej, jak to pięknie ujęła Basia z 4 arowego azylu.


 Z Basią poznałyśmy się na jednym z forów i jakoś lata mijają, a Basia nadal o mnie pamięta i zagląda, a ja zaglądam do Niej. I to jest jedna z wielu wspaniałych cech ogrodnictwa - łączy ludzi przez ich pasje i niewiele więcej ma znaczenie.

Gdyby jeszcze ta pogoda nie była taka okrutna. Wszystko potrzebuje światła!



wtorek, 6 grudnia 2016

Grudniowo na Młocinach


Po 8 dniach pracy w pracy - bez przerwy - dzisiaj święto i wizyta w moim ukochanym ogródeczku. Nikt mi nie kazał tyle pracować ;-), to ja nie widziałam innego wyjścia, bo jak się czegoś podejmuję, to doprowadzam do końca. Wprawdzie do końca daleko, ale - jak słyszę  wokół - światełko w tunelu widać. Oby mieli rację!

Ogródeczek - ile to miejsce dla mnie znaczy przekonuję się za każdym razem, kiedy wychodząc zza zakrętu ogrodowej alejki, wreszcie widzę te moje 185 metrów. Po pierwsze ulga, że wszystko na miejscu, po drugie radość, że tak ładnie - może nie zawsze, ale dla mnie zawsze - po trzecie gdzieś oddala się cały świat z jego ciężarem i całym złem.

Nie wiem, jakim cudem trafiłam wtedy w lipcu 2011 roku na to miejsce. Nie wiem też, jak wyglądałoby dzisiaj moje życie, gdybym tego miejsca nie miała, bo nadało inny bieg, inne znaczenie wszystkiemu. A przecież to tylko 185 metrów ziemi ;-) Borków to też pokłosie Młocin, bo bez odnalezienia tej radości z uprawiania ogrodu pewnie bym nie podjęła takiego wyzwania. A tak jest i Borków, a jutro znowu tam będę. 

A na miejscu zima i pustka. Ogrody śpią, ani żywej duszy wokoło. Kilka zdjęć by jak zawsze udokumentować kolejny dzień, ale i pokazać, co w moim odbiorze jest ładne. 

Ubiorek śnieg i hortensje


Trzcinnik


Berberys Juliany


 

Róże 


Iglaczki w śniegu


A na koniec podparta Iwa. Kiedy przyjechałam, zobaczyłam Iwę zgiętą do ziemi, z korona tej jej masy gałązek zakrytą mokrym śniegiem. Na szczęście pień nie złamał się, a jedynie wygiął. Teraz podparta - palik za krótki, ale innego akurat nie miałam - znowu stoi.


 
Zmarzłam, dzień szary ale radosny, bo wszystko jest na swoim miejscu nie tylko w ogródeczku :-)

piątek, 2 grudnia 2016

Lato 2016


Kiedy zima, zimno i śnieg wracam do mojego ogródeczka przeglądając, miesiąc za miesiącem, jak to tego lata było. Dobrze jest tak powspominać, ze zdumieniem odkryć, jak było kolorowo, ile jednak kwitło, owocowało, zieleniło się i powoli brązowiało i złociło się na koniec. 

Czerwiec










Lipiec














Sierpień














Wrzesień





Lato 2015 też podsumowałam zdjęciowo. Dla porównania zapraszam na moje Wspomnienie lata , jakie zapisałam w listopadzie w ubiegłym roku.