środa, 25 czerwca 2014

Pierwsze zbiory w tym roku

Owocobranie się zaczyna !

To nie są wielkie zbiory, które wynosi się skrzynkami, ale ta jedna wisienka i jeden krzaczek czarnej porzeczki i tak dają sporo owoców. Zbieram co dojrzałe by zdążyć przed srokami. Te objadają wszystko.


Owoce dojrzewają, ogród pełen kolorów a i owadów bez liku. Nie wiem, czy ten żółty obywatel jest dobry, czy zły, ale jest ładny ;-)


W domku dla owadów ruch. Ci przylatują, ci odlatują, a zeszłorocznie zasiedlone okienko właśnie się otworzyło.


A poza tym zieloności mnóstwo, kolory też są, nic nie choruje, jaki błogi spokój w ogrodzie.


Uważam Trojeść bulwiastą za niezwykle godną polecenia roślinę w ogrodzie. cudne liście, długo zielone, ozdobne kwiaty. To nie jest ta Amerykańska z niezwykłymi kwiatami, ale też warta grzechu.
 

Czosnki nad wielokolorowym Wilczomleczem 


Mój cienisty zakątek z murkiem i ławeczką, a to kółko to chyba UFO ;-)
 

Iwa do cięcia, ale zwlekam bo lubię ten jej busz
 


Czupryny suchych czosnków nadal zdobią. No moje butki w tle ;-))))


poniedziałek, 23 czerwca 2014

Owocowo, ale nie tylko

Dzisiaj szybka wizyta na Młocinach, bo w planach jeszcze spotkanie z Południową Afryką, a właściwie winami RPA. O degustacji pewnie jeszcze napiszę, teraz chcę pokazać moje ogrodowe owoce, albo to co już wygląda obiecująco.

Najmarniej wyglądają wiśnie. Mało, bo zimno i wiatr ogołociły drzewka, ale zawsze widok miły dla oczu.



Za to inne drzewka - nektaryna, śliwa, jabłonki, brzoskwinie - zapowiadają spore zbiory.







 

Nadal kwitną moje czerwone róże, co to miały być Flammentanz, a napewno nie są.





 Przegorzan w pąkach



Trojeść bulwiasta



Krwawnik Red Velvet zaczyna kwitnienie

 

Clematis Polish Spirit



I Krokosmie wśród kolorowego misz-maszu. Jeszcze nie kwitną, tylko mnóstwo zielonych liści wyrosło.


czwartek, 19 czerwca 2014

Święto, czy nie...

coś tam w ogrodzie zrobić trzeba. Na wsi nie da rady, to jednak co innego, ale tutaj, ktoś nawet kosił dzisiaj.

Kilka godzin, bo i inne plany jeszcze, ale wreszcie wszystkie cebule wykopane. Wcześniej wykopałam już tulipany, hiacynty, narcyzy, dzisiaj ostatnie - szafirki. Zdecydowałam się wykopywać cebule - poza krokusami i czosnkami - bo jednak już widzę że warto. Liczba cebul niemal potrojona, a w przypadku szafirków, to aż mi się nie che wierzyć. Z 50 malutkich cebulek mam kosz naprawdę dużych cebul, do tego przybyszowych chyba ze sto nowych.


Zostawiłam sobie suche kwiatostany szafirków, jak chwilową ozdobą, tylko jutro muszę zmienić im pojemnik, bo śliczne są jednak.


Dodałam suche kwiatostany Kosmatki śnieżnej. Obowiązkowo jutro inny pojemnik na te suszki musi być.


Pierwsza Firletka czerwienieje wśród Wiesiołków, Siwy nadal niebieski ;-)


A i Miskant Gnome dodał swoje piuropusze.


 Pierwsze kwiaty na Dębolistnej



Wietlica samicza


Hosty i żurawki





środa, 18 czerwca 2014

Radość z powrotu

Kilka dni przerwy i jak miło znowu cieszyć się tą własną zielonością. Jakoś udało się opanować pracowe szaleństwo i oto znowu długie godziny na Młocinach i powoli jakby odzyskiwany spokój. Jak dobrze, że są ogrody. 

Najpierw koszenie trawnika, potem cięcie wąsów na obrzeżach rabat, potem grabienie, potem podlewanie. Zawsze grabię i podlewam trawnik bezpośrednio po koszeniu - inaczej świeżo ścięta trawa zasycha w słońcu i robi się biała. Grabienie napowietrza trawnik i usuwa zawsze sporo martwej trawy na poziomie korzeni. Oczywiście kosiarka ma kosz, ale to nie o grabienie skoszonej trawy chodzi, a o wyczesanie suchych traw, rozmaitych pozostałości i o takie ożywienie ogólne trawnika. Działa.

A oto kawałek mojej zielonej połaci po koszeniu dzisiaj.


Tojeść i Trojeść



Żurawkowy gąszcz


Hortensje wyhodowane z patyczka


Rokitnik, krzew ulubiony ;-)


Kolejne wcielenie kwiatów Rodgersji. Teraz otwierają się białe kwiaty z czerwonych pąków


Berberysy!




Bagatelle


Kolejny etap w rozowju Rudbekii Black Beauty. W tle Wiciokrzew zaostrzony w szaleństwie kwitnienia.


Pęcherznice czekają na sekator, ale jakoś żal...


Jutro też tutaj. Wyjazd do Borkowa i praca w święto na wsi raczej nie do przyjecia.