Na taki tytuł natrafiłam dzisiaj, kiedy jak zwykle rano przeglądałam codzienną prasę. To taki nawyk z czasów pracy w rozmaitych biurach prasowych. Przygotowanie dobrej prasówki wymagało przejrzenia prasy od lewej do prawej orientacji, nie pomijając prasy niemal brukowej, polskiej i światowej. Dopiero wtedy można było mieć jako tako obiektywny obraz wydarzeń każdego dnia.
Ale wracając do tytułu - pomyślałam sobie, że niezły romantyk z autora tej informacji. Do tego filmik i zdjęcia śnieżnej stolicy o brzasku - można by nawet pokochać taką stolicę ;-)
Niestety czar prysł, jak wybrałam się na Młociny. Breja na jezdni, samochód po paru kilometrach oblepiony solnym błotem, a że piątek to ruch jak zwykle mało ogarnięty, aż strach jeździć.
Ogródeczek bez zmian, popatrzyłam na mój cudny świerk w śniegu i pomyślałam sobie, że oto ten rachityczny badyl posadzony lata temu, to teraz największa ozdoba mojej działki.
Potem co roku był coraz zgrabniejszy.
Dojrzewał wraz z ogrodem, który zmieniał się z każdym rokiem.
To już kwiecień 2017.
Grudzień 2017
I dwa zdjęcia ze stycznia 2019
Trochę bałam się o niego przed świętami, ale jest. Jałowce pod nim nie mają teraz za dużo miejsca, kosodrzewina która też tu rosła, dawno już przesadzona. Zobaczę co będzie lepsze - usunięcie jałowców, czy podkrzesanie świerka, ale nie wiem, czy będę miała sumienie ciąć chojaczka ;-)
A śnieg nadal pada...


















