Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lilia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lilia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 kwietnia 2019

Mój Piątek


W sumie to on był Wielki, chociaż ja agnostyk, a z praktyk świątecznych to cenię porządki wiosenne, zajączki, kwiaty, ma być ładnie. Jaja też.

A Wielki był, bo obleciałam ogrody i jeszcze cmentarz dałam radę odwiedzić, groby posprzątać, wiosennie udekorować. 

Oj, lubię jak mam wszystko na swoim miejscu :-) 

Sernik się dopieka, piernik gotowy, żur i parę innych wspaniałych polskich potraw też. W lodówce zapas białego wina, filmoteka pełna nowości, dom czyściutki, udekorowany zajączkami i żółtymi kwiatami. 

Mogę się udać na emigrację wewnętrzną ;-)

A na cmentarzu taki kot


Mijałam go parę razy w drodze po wodę, leżał tam bez ruchu, raczej mało zwracał uwagi na cokolwiek. Nie wiem dlaczego tam jest, ale jakoś mi go żal.

Z bardziej radosnych aspektów dnia to podlewanie ogródeczka i radość z patrzenia jak te napojone rośliny odżywają. Gdzie jest deszcz?  

Nie wiem, jak ten ogródeczek daje radę, ale jest cudnie. 
Dla mnie przynajmniej ;-)


Regularnie i mocno tnę forsycje i jest dosłownie obsypana kwiatami.


Ten pierwiosnek rośnie tu od paru lat. Taki najzwyklejszy z supermarketu, niemal ciągle kwitnie.


I niezwykle udana odmiana żurawki. Marmalade polecam bardzo.


Mój busz :-)



Piwonie coraz większe, małe liliowce Stella w wielkich kępach.

  
Nawet lilia orientalna przetrwała


A tuż obok mam taki lasek i nie wiem co to, ale podejrzewam, że to może być kokoryczka. Sadziłam w ubiegłym roku w tym miejscu, sadzonka padła, dałam jej cień z dużego kamienia, może to ona.


Serduszka gigant


Jarzmianka zieloniutka


Tojeść kropkowana. Uważana za trudną do utrzymania z powodu ekspansywności, ale u mnie wcale się nie rozłazi. Może dlatego, że pełno tu innych roślin, to nie daje rady.


Ubiorek z kolejnego rozmnożenia


Trzmieliny i jaskry, które przetrwały suszę


Wesołych ŚWIĄT NA ŻÓŁTO :-)

niedziela, 10 lipca 2016

Dużo cięcia, dużo pracy, dużo zdjęć.

Wreszcie cały wolny dzień, to i wszystkiego dużo :-) A że wszystko rośnie jak szalone, to w pierwszej kolejności złapałam za nożyce i zaczęłam ciąć. Cięłam lawendę, dławisza na ogrodzeniu, wierzbę Iwę, liście na winogronach, berberysy wzdłuż ścieżki.... Nożyce to ja mam zawsze w tylnej kieszeni spodenek, bo co chwilę widzę coś, co trzeba uciąć. Cięcie w ogrodzie to chyba ważniejsza czynność niż wyrywanie chwastów - odważnie stwierdzę ;-) 

Ale zanim zaczęłam ciąć, jak zwykle zrobiłam obchód ogrodu. To mój nawyk i tu, i w Borkowie, taka dzienna inwentaryzacja i czas na zaplanowanie tego, co trzeba zrobić najpilniej. No i jest! 

Mój ulubiony kwiat - wściekła pomarańcz Trojeści bulwiastej



Zaraz potem okazało się, że Budleja pokazała, że jednak jest Black Knight. Jeszcze nie rozkwitła w pełni, to tylko pierwsze rozwinięte pąki. To budleja tegoroczna, bo zima a raczej mroźna wiosna zabiła te, co już rosły od lat. A ja lubię budleje.


Do tego doszła moja jedyna Lilia


Ukochany krwawnik Red Velvet




Szaleństwo form Przetacznika Christa




Lawenda po cięciu. I krzewik i te wiązki na ścianie 




I jak zwykle widoczki ogólne.








  
Na ostatnim zdjęciu - jeszcze przed podlewaniem - widać wyraźnie jak jest sucho. Nadal. Niby pada, ale chyba nie na Młocinach.

Jutro zawodowo sądny dzień, ale że jestem po tylu godzinach ogrodowego odreagowywania chyba dam radę. Dać radę to ja zawsze dam, tylko czy wygram?

  

wtorek, 14 lipca 2015

Mokro!

Wreszcie! Dzisiaj nie mogłam uwierzyć własnym oczom - rabaty głęboko nawilżone, wszystko zielenieje i odżywa, a wokół ogrodu wielkie kałuże. Musiały być mocne ulewy, a zaskoczona jestem tym, że parę dzielnic dalej, gdzie mieszkam, ani śladu deszczu. Oczywiście jestem w zachwycie nawet mimo tego, że znowu śmietnik na rabatach i trawniku. Dzisiaj jednak wystarczy grabić, a o podlewaniu chwilowo mogę zapomnieć :-)


Rodgersjowy zakątek



Rozchodnik oberżynowy

 
Śnieguliczka koralowa pod rokitnikiem


Zebrinus coraz bardziej pasiasty



Kabaret odżył i wypuszcza nowe kły



Przetaczniki kwitną



Winem obrasta mój domek


To moje ulubione miejsce do siedzenia, jeśli już czasem usiądę ;-)


A to wykonane przeze mnie dzisiaj szpikulce na ognisko. Do Borkowa oczywiście. Tam grill to abstrakcja, a przy ognisku kiełbaski najlepiej opiekać albo na patyku, albo na czymś bardziej pewnym i mam nadzieję, że te moje  się sprawdzą. Mogłam kupić gotowe, ale mam rozmaite konary z drzew, mam narzędzia, to zrobiłam własne.