poniedziałek, 27 maja 2019

Bujność mojego ogrodu


Po prostu ;-)






















Po prostu piękny dzień!


poniedziałek, 20 maja 2019

Kolorowo, zielono, cudnie :-)


Muszę podzielić się tą radością, bo jak na mój zupełnie niekwiatowy ogród, kolorów jest mnóstwo, a zieleń po deszczach tak soczysta, że trudno nie wpaść w zachwyt ;-) To są te chwile w życiu ogrodnika, kiedy cały trud i ciężka praca w ogrodzie nabierają innego wymiaru. Po prostu warto, po prostu jest cudnie! 

Zacznę od kolorów zatem ;-)

Krzewuszka w pąkach i kwiatach. Różnie z nią bywało, bo mam ją już wiele lat. Przemarzała, marnie kwitła, a w tym roku cudna. Trochę musiałam przyciąć jej końcówki pędów, bo przemarzły, ale teraz wielki, zdrowy krzew.



Zawciąg mam od początku ogrodu chyba i muszę przyznać, że jest to roślina absolutnie żelazna. Może na wiosnę wyglądać jak brudny zgniłek ;-) , ale trzeba dać jej szansę, poczekać, a zielony dywanik z kolorowymi kwiatkami wcześniej lub później się pojawi. Uważam, że jest niezniszczalna.


Śniedka nigdy nie sadziłam! Po prostu jest. Fajne są takie rośliny darowane przez naturę ;-) 


Tu kolory nieco przesadziły, bo gryzą się maksymalnie, ale w naturze to jednak jest jakoś do zaakceptowania.


Były kolory, czas na zielono. Rodgersje coraz większe i będą kwitły. A kwiaty mają tak piękne, że już nie mogę się doczekać. W ubiegłym roku z powodu suszy nie kwitły, a druga  kępa zginęła. Ta cieszy zatem podwójnie.



Mix berberysów, pęcherznic, róży pomarszczonej, host, a wszystko pod tytułową gruszą. Zielono i kolorowo i ten widok to mój ulubiony.


Trzmielina oskrzydlona ma już ponad 1,5 metra. A sadziłam jakieś malutkie krzaczki. Jak dotąd, to chyba najbardziej bezproblemowy nabytek ogrodowy.  O jej jesiennych przebarwieniach wie każdy, kto zna ten krzew. Jest piękny, polecam do każdego ogrodu.


Kalina niestety bezproblemowa nie jest. Mszyce żrą ją co roku, kwitnienie byle jakie. Teraz dała radę, bo najpierw zmyłam mszyce silnym strumieniem wody, a potem nadeszły wielkie deszcze. Doskonały naturalny preparat na mszyce czeka, bo było zbyt mokro. Zastosowałam go do róż pomarszczonych na tarasie i jest rewelacyjny. Nazywa się Agricolle. To nie jest chemia!


No po prostu berberysy i pęcherznice! Banał? Ja te krzewy uwielbiam.


Tawułki są trudne w uprawie. Susza, nadmiar słońca i jest źle. Ja je tak lubię, że stale sadzę, a potem płaczę ;-)


Luzula nivea, kosmatka śnieżna, bylina jak trawa. Bezproblemowa, łatwa w podziale, niewymagająca, nawet u mnie w te suche lata nic jej się nie działo


Prezenty ogrodowe rosną jak głupie ;-)


A peonie wszystkie w pąkach


Jutro ciąg dalszy :-) ale jeszcze dodam, że jak na samotną emerytkę bez żadnej rodziny, to ja jestem w czepku urodzona, że mam te ogrody. Ten i tamten w Borkowie. Dzięki nim nic mi nie straszne, a ile wspaniałych ogrodowych znajomości, przyjaźni mam teraz.

A ile nowych roślin!

:-)
 

poniedziałek, 13 maja 2019

Mokro i zielono!


Pogoda może nie zachwycać w sensie ogólnym, ale dla ogrodników to jest bajka! Jest mokro. Pada codziennie i nie jest to jakiś symboliczny deszcz czy mżawka, tylko prawdziwy mokry deszcz. Efekt w ogrodzie piorunujący, a wszystko tak cudnie zielone. Wreszcie jest pora na regenerację trawnika, na mnóstwo innych ogrodowych prac, które w tej suchej sypkiej ziemi, jaka była dotychczas wydawały się bez sensu.

Miałam bardzo pracowity dzień na Młocinach, pomimo deszczu, ale prace zaplanowane na dzisiaj jakoś pogodziłam z pogodą. Zaplanowałam skoszenie 'trawnika' - no umowny to trawnik, ale miejscami rośnie, więc przed jutrzejszą regeneracją trzeba było go przygotować.  

Kilka ogólnych zdjęć, by pokazać, jak źle ten cudny niegdyś trawniczek wygląda.




Samochód zapakowany workami z ziemią, jutro regeneracja i dosiewka.

Gdyby nie trawnik to całość mojego ogródeczka wygląda nie najgorzej.





Hostowy zakątek dzięki dwóm wspaniałym Paniom - Basi i Halince - zapełnia się w niesamowitym tempie.



 
Stwierdzam stanowczo, że dzielenie host to wspaniała sprawa. Przyjmują się bez problemu, a te mateczne rosną lepiej jak się im coś 'odrąbie'. Sam rozmnażam te, które mam i polecam. Uważam jedynie, że należy to robić zanim rozwiną się liście, czyli na etapie kłów, ale mogę nie mieć racji.

Kokoryczka ma się wspaniale i ma pąki, ale nie wygląda tak, jak na zdjęciach w innych ogrodach. Szukam wyjaśnienia, ale taka też mi się podoba. 



Bardzo radosny dla mnie widok. Mahonia się przyjęła, a rodgersja obudzona po zimie rośnie szybko. Jest piękna na tym etapie, potem kiedy jej wielkie liście pali susza - pomimo że rośnie w cieniu - to jest smutny widok.


I ten mój płotek z mixem wielu roślin. Berberysy, hortensja pnąca, bez i wyjątkowo późny w tym roku clematis 'Summer snow'. Na razie widać tylko jego konary, bardzo dużo musiałam wyciąć, bo były suche pędy. To nie jest typowe dla tego clematisa, bo jest z grupy której nie tnie się wcale, albo tylko korygująco.  Mam wrażenie, że ubiegłoroczna susza daje o sobie znać także teraz.



Lubię ten widok, kiedy przychodzę do ogródeczka. Wita mnie kolorową ścianą roślin, z których każda  została posadzona przeze mnie z nadzieją na taki właśnie efekt.


Kwitnienie róż zapowiada się niesamowite. Liczba pąków jest niezwykła.


7 godzin pracy. No bo jeszcze naprawiałam podpory dla winogron, a potem przerabiałam krzesło, które pokazywałam ostatnio. Teraz wygląda tak


A było tak


Jutro sieje ziemię i trawę, czyli robię dosiewkę. Ma padać, a zatem świetny czas na takie prace. Może - jak pogoda pozwoli - najpierw zrobię kanciki, bo lubię mieć porządek, bo mam Bentleya ;-) bo potem będzie po prostu mniej pracy.

Borków w środę, ale tam chwilowo nic robić nie trzeba. Niech tylko wszystko rośnie w deszczu, a czerwone dęby wracają do życia!