185 metrów to adres tego bloga, bo tyle ma ogródeczek, który zrządzeniem losu stał się moim nowym miejscem na ziemi w 2011 roku. To ogródek w ROD na Młocinach w Warszawie. Opisałam tu historię powstawania, budowania, kształtowania tego zielonego miejsca. To była codzienna relacja z pracy w ogrodzie. Dzisiaj to już historia. Dla mnie. Ogródeczek ma nowych właścicieli. Blog zamykam, nic tu więcej już nie napiszę, ale na pewno będę wracać do wspomnień.
Kupiłam ją jako Flammentanz, ale raczej to nie ona. Z dwóch powodów: powtarza kwitnienie, a kwiaty mają właśnie te podwinięte płatki - jak to wspaniale ujęłaś - zadziornie ;-))) Kwiaty Flammentanz mają tylko lekko falujące, otwarte płatki. Nie narzekam jednak, bo obie te cechy są akurat bardzo korzystne. U Ciebie mnóstwo kwiatów, orliki cudne. Rutewka też! Co do rododendronów to nie są to rośliny dla mnie. Za bogate te kwiaty ;-)
To jeszcze nie koniec, to początek ;-) Ale tak, mokry maj spowodował eksplozję natury. Dodam, że róże to u mnie taki trochę ewenement kwiatowy, bo raczej mam mało kwiatowy ogródeczek. Królują berberysy. Zajrzałam do Domostwa Juli - słowniczek domowo-mieszkaniowy urzekający. Uwielbiam ten język i wszystko co rdzennie angielskie.
Nie do wiary, że u Ciebie już róże kwitną :) U nas ciągle tylko pąki. Zrobiło się w końcu ciepło więc może i ja się doczekam. Pięknie wygląda Twój ogród, dobrze podlało więc efekty widać od razu. Miłej niedzieli Krysiu!
Dziękuję za pochwałę ogródeczka :-) Tak, susza bardzo daję się tutaj we znaki, bo ziemia marniutka, słabo zatrzymuje wilgoć. Po tych deszczach mam dżunglę ;-) A co do różnic w rozwoju roślin w różnych częściach kraju, to sama czasem tym zdumiona. Te same rośliny tu i na wsi, to czasem niemal miesiąc różnicy. Np. ubiorek na Młocinach już przekwitł, a w Borkowie dopiero zaczyna kwitnąć! A te róże to zawsze kwitną wcześnie. Miłej niedzieli także!
Krysiu, ta czerwona róża jest zachwycająca. Ma piękny kolor, klasyczny kształt i zadziornie podwinięte płatki. Czy znasz jej nazwę?
OdpowiedzUsuńKupiłam ją jako Flammentanz, ale raczej to nie ona. Z dwóch powodów: powtarza kwitnienie, a kwiaty mają właśnie te podwinięte płatki - jak to wspaniale ujęłaś - zadziornie ;-))) Kwiaty Flammentanz mają tylko lekko falujące, otwarte płatki. Nie narzekam jednak, bo obie te cechy są akurat bardzo korzystne.
UsuńU Ciebie mnóstwo kwiatów, orliki cudne. Rutewka też!
Co do rododendronów to nie są to rośliny dla mnie. Za bogate te kwiaty ;-)
Róże przepiękne! Ogród pod koniec wiosny to coś pięknego.
OdpowiedzUsuńMiłego dnia Pani Krysiu :)
To jeszcze nie koniec, to początek ;-) Ale tak, mokry maj spowodował eksplozję natury. Dodam, że róże to u mnie taki trochę ewenement kwiatowy, bo raczej mam mało kwiatowy ogródeczek. Królują berberysy.
UsuńZajrzałam do Domostwa Juli - słowniczek domowo-mieszkaniowy urzekający. Uwielbiam ten język i wszystko co rdzennie angielskie.
Nie do wiary, że u Ciebie już róże kwitną :) U nas ciągle tylko pąki. Zrobiło się w końcu ciepło więc może i ja się doczekam.
OdpowiedzUsuńPięknie wygląda Twój ogród, dobrze podlało więc efekty widać od razu.
Miłej niedzieli Krysiu!
Dziękuję za pochwałę ogródeczka :-) Tak, susza bardzo daję się tutaj we znaki, bo ziemia marniutka, słabo zatrzymuje wilgoć. Po tych deszczach mam dżunglę ;-)
UsuńA co do różnic w rozwoju roślin w różnych częściach kraju, to sama czasem tym zdumiona. Te same rośliny tu i na wsi, to czasem niemal miesiąc różnicy. Np. ubiorek na Młocinach już przekwitł, a w Borkowie dopiero zaczyna kwitnąć!
A te róże to zawsze kwitną wcześnie. Miłej niedzieli także!