Muszę podzielić się tą radością, bo jak na mój zupełnie niekwiatowy ogród, kolorów jest mnóstwo, a zieleń po deszczach tak soczysta, że trudno nie wpaść w zachwyt ;-) To są te chwile w życiu ogrodnika, kiedy cały trud i ciężka praca w ogrodzie nabierają innego wymiaru. Po prostu warto, po prostu jest cudnie!
Zacznę od kolorów zatem ;-)
Krzewuszka w pąkach i kwiatach. Różnie z nią bywało, bo mam ją już wiele lat. Przemarzała, marnie kwitła, a w tym roku cudna. Trochę musiałam przyciąć jej końcówki pędów, bo przemarzły, ale teraz wielki, zdrowy krzew.
Zawciąg mam od początku ogrodu chyba i muszę przyznać, że jest to roślina absolutnie żelazna. Może na wiosnę wyglądać jak brudny zgniłek ;-) , ale trzeba dać jej szansę, poczekać, a zielony dywanik z kolorowymi kwiatkami wcześniej lub później się pojawi. Uważam, że jest niezniszczalna.
Śniedka nigdy nie sadziłam! Po prostu jest. Fajne są takie rośliny darowane przez naturę ;-)
Tu kolory nieco przesadziły, bo gryzą się maksymalnie, ale w naturze to jednak jest jakoś do zaakceptowania.
Były kolory, czas na zielono. Rodgersje coraz większe i będą kwitły. A kwiaty mają tak piękne, że już nie mogę się doczekać. W ubiegłym roku z powodu suszy nie kwitły, a druga kępa zginęła. Ta cieszy zatem podwójnie.
Mix berberysów, pęcherznic, róży pomarszczonej, host, a wszystko pod tytułową gruszą. Zielono i kolorowo i ten widok to mój ulubiony.
Trzmielina oskrzydlona ma już ponad 1,5 metra. A sadziłam jakieś malutkie krzaczki. Jak dotąd, to chyba najbardziej bezproblemowy nabytek ogrodowy. O jej jesiennych przebarwieniach wie każdy, kto zna ten krzew. Jest piękny, polecam do każdego ogrodu.
Kalina niestety bezproblemowa nie jest. Mszyce żrą ją co roku, kwitnienie byle jakie. Teraz dała radę, bo najpierw zmyłam mszyce silnym strumieniem wody, a potem nadeszły wielkie deszcze. Doskonały naturalny preparat na mszyce czeka, bo było zbyt mokro. Zastosowałam go do róż pomarszczonych na tarasie i jest rewelacyjny. Nazywa się Agricolle. To nie jest chemia!
No po prostu berberysy i pęcherznice! Banał? Ja te krzewy uwielbiam.
Tawułki są trudne w uprawie. Susza, nadmiar słońca i jest źle. Ja je tak lubię, że stale sadzę, a potem płaczę ;-)
Luzula nivea, kosmatka śnieżna, bylina jak trawa. Bezproblemowa, łatwa w podziale, niewymagająca, nawet u mnie w te suche lata nic jej się nie działo
Prezenty ogrodowe rosną jak głupie ;-)
A peonie wszystkie w pąkach
Jutro ciąg dalszy :-) ale jeszcze dodam, że jak na samotną emerytkę bez żadnej rodziny, to ja jestem w czepku urodzona, że mam te ogrody. Ten i tamten w Borkowie. Dzięki nim nic mi nie straszne, a ile wspaniałych ogrodowych znajomości, przyjaźni mam teraz.
A ile nowych roślin!
:-)
A ile nowych roślin!
:-)
Z tym śniedkiem, to dziwna sprawa. Przybył do mnie nie wiadomo skąd. Długo tkwił w jednym miejscu i dlatego mi nie przeszkadzał, ale ostatnio widzę go już w dwu kolejnych. Rozsiewa się widać, bo cebulki raczej nie wędrują. ;)
OdpowiedzUsuńKrysiu, na piwonii kwiat czekam...
U mnie podobnie. Pojawił się parę lat temu, nawet pomagałaś mi określić co to za roślina ;-) Był chyba jeden kwiatek, a teraz spora kępka i jeżeli zechce wędrować dalej, to mu nawet pomogę. Śliczny ten śniedek.
UsuńPiwonie u mnie lada dzień. Dzisiaj jadę na Młociny, jak znowu deszcze mi nie przeszkodzą. Spodziewam się już kwiatów na jednym krzaczku. Dwa inne to jeszcze daleko.