Pokazywanie postów oznaczonych etykietą berberysy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą berberysy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 maja 2019

Kolorowo, zielono, cudnie :-)


Muszę podzielić się tą radością, bo jak na mój zupełnie niekwiatowy ogród, kolorów jest mnóstwo, a zieleń po deszczach tak soczysta, że trudno nie wpaść w zachwyt ;-) To są te chwile w życiu ogrodnika, kiedy cały trud i ciężka praca w ogrodzie nabierają innego wymiaru. Po prostu warto, po prostu jest cudnie! 

Zacznę od kolorów zatem ;-)

Krzewuszka w pąkach i kwiatach. Różnie z nią bywało, bo mam ją już wiele lat. Przemarzała, marnie kwitła, a w tym roku cudna. Trochę musiałam przyciąć jej końcówki pędów, bo przemarzły, ale teraz wielki, zdrowy krzew.



Zawciąg mam od początku ogrodu chyba i muszę przyznać, że jest to roślina absolutnie żelazna. Może na wiosnę wyglądać jak brudny zgniłek ;-) , ale trzeba dać jej szansę, poczekać, a zielony dywanik z kolorowymi kwiatkami wcześniej lub później się pojawi. Uważam, że jest niezniszczalna.


Śniedka nigdy nie sadziłam! Po prostu jest. Fajne są takie rośliny darowane przez naturę ;-) 


Tu kolory nieco przesadziły, bo gryzą się maksymalnie, ale w naturze to jednak jest jakoś do zaakceptowania.


Były kolory, czas na zielono. Rodgersje coraz większe i będą kwitły. A kwiaty mają tak piękne, że już nie mogę się doczekać. W ubiegłym roku z powodu suszy nie kwitły, a druga  kępa zginęła. Ta cieszy zatem podwójnie.



Mix berberysów, pęcherznic, róży pomarszczonej, host, a wszystko pod tytułową gruszą. Zielono i kolorowo i ten widok to mój ulubiony.


Trzmielina oskrzydlona ma już ponad 1,5 metra. A sadziłam jakieś malutkie krzaczki. Jak dotąd, to chyba najbardziej bezproblemowy nabytek ogrodowy.  O jej jesiennych przebarwieniach wie każdy, kto zna ten krzew. Jest piękny, polecam do każdego ogrodu.


Kalina niestety bezproblemowa nie jest. Mszyce żrą ją co roku, kwitnienie byle jakie. Teraz dała radę, bo najpierw zmyłam mszyce silnym strumieniem wody, a potem nadeszły wielkie deszcze. Doskonały naturalny preparat na mszyce czeka, bo było zbyt mokro. Zastosowałam go do róż pomarszczonych na tarasie i jest rewelacyjny. Nazywa się Agricolle. To nie jest chemia!


No po prostu berberysy i pęcherznice! Banał? Ja te krzewy uwielbiam.


Tawułki są trudne w uprawie. Susza, nadmiar słońca i jest źle. Ja je tak lubię, że stale sadzę, a potem płaczę ;-)


Luzula nivea, kosmatka śnieżna, bylina jak trawa. Bezproblemowa, łatwa w podziale, niewymagająca, nawet u mnie w te suche lata nic jej się nie działo


Prezenty ogrodowe rosną jak głupie ;-)


A peonie wszystkie w pąkach


Jutro ciąg dalszy :-) ale jeszcze dodam, że jak na samotną emerytkę bez żadnej rodziny, to ja jestem w czepku urodzona, że mam te ogrody. Ten i tamten w Borkowie. Dzięki nim nic mi nie straszne, a ile wspaniałych ogrodowych znajomości, przyjaźni mam teraz.

A ile nowych roślin!

:-)
 

wtorek, 16 kwietnia 2019

Smutny jednak dzień :-(


Rano dzień słoneczny, nadal paskudnie lodowaty, niby radosny, ale po wczorajszym inferno jestem stale pod wrażeniem tej kolosalnej straty. 

Odczuwam to bardzo osobiście, bo kocham zabytki, całe to światowe dziedzictwo kulturowe, bo wiem ile znaczy wobec naszej krótkotrwałej obecności na świecie. 

Jestem archeologiem i wiem, że ogień od zawsze trawił dokonania ludzkości, tyle tylko, że jest w nas, ludziach, wielka siła, by odtwarzać, to co stracone. 

My, ludzie to marna kreacja w większości sytuacji, ale kiedy nadchodzi kryzys, mamy cudowną siłę jednoczenia się dla dobra spraw większych, nagle znika polityka, znikają podziały, jesteśmy potężną siłą.

Doświadczyłam tej cudnej jedności w 2010 roku. Byłam w ekipie Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, którego podziwiałam i nigdy cenić nie przestanę. To były piękne chwile, gdy cały naród stał razem. Niestety chwile. Wspaniały Prezydent, miał niestety znacznie mniej wspaniałego brata :-(

Dzisiaj wszyscy chcą pomagać, odbudować Notre Dame. Płynie kapitał, ale jednocześnie płynie polityczna zaraza... Mury Katedry jeszcze gorące od ognia, ale ile już oskarżeń, pomówień, politycznego wykorzystywania tragedii.

Mnie ratują dzisiaj moje ogrody. No bo jak inaczej?

Susza, ale jakoś ogródeczek daje radę. 

Po serii tulipanów znikających po roku, teraz mam kilka miejsc, gdzie są zawsze. Dlaczego? Nie wiem, ale bardzo się cieszę, że są.


Jaskry pomimo suszy przetrwały, a wszystkie odmiany trzmielin są po prostu cudne :-)





Ukochany mix krzakowy ;-) Berberysy i hortensja pnąca.  W tle wiciokrzew.


To tylko pęcherznice ;-)


I klucz do mego ogródeczka - drewniana ścieżka. Dlaczego klucz? Bo jeśli wpiszesz drewniana ścieżka, to pojawi się obrazem z Młocin ;-)


A na koniec zagadka. Co to?


Prawda że ogrody nas ratują?

Jutro Borkow.

czwartek, 20 sierpnia 2015

Dobrze jest :-)

Opanowawszy wczoraj chaszcze w Borkowie, dzisiaj z przyjemnością odpoczywałam na Młocinach. Wprawdzie jak zwykle zbierałam jabłka, grabiłam liście, podlewałam, przycinałam co trzeba, to jak już wiele razy pisałam, to są wczasy w porównaniu do pracy w mojej wiejskiej posiadłości. I ten układ bardzo mi odpowiada. Po katorżniczej pracy w Borkowie aktywny odpoczynek na Młocinach i nawet zapomniałam, jak bolały mnie znowu wszystkie mięśnie. 

Jedno jest pewne, na brak aktywności fizycznej nie mogę narzekać ;-) Wprawdzie chwilowo rower czeka na wyrok ortopedy, z którym spotykam się 11 września. Wtedy okaże się, czy początki zmian w w stawach, jakie już wiem, że mam to będzie koniec jazdy, czy może wręcz przeciwnie. 

A z dzisiejszego dnia przywiozłam jak zwykle parę zdjęć.

Niespodzianka! Trojeść bulwiasta kwitnie ponownie. Na razie malutki pąki, ale jest ich sporo.





Jeżyn w tym roku mniej, ale są



 


Kolory na róży pomarszczonej


Moje szalone pnącza! Wiciokrzew zaostrzony i Clematis Paul Farges



Niezmordowana pigwa pomimo tego, że ma słońce wiele godzin


Runianka tez daje radę


Berberys który jakoś zbyt rzadko pokazuję. Zimozielony Berberys Julianae. W rzeczywistości znacznie piękniejszy.


I tak pomimo suszy zawsze jest coś, co cieszy w ogrodzie. Pewnie byłoby lepiej, gdyby lato było normalne dla naszej szerokości geograficznej, byłoby więcej kwiatów, więcej zieloności. Wiele roślin nie zakwitnie w tym roku w ogóle. Np. mój hibiscus bylinowy stracił wszystkie pąki. Po prostu uschły i odpadły. Inne kwitły i przekwitły zbyt szybko. Szkoda i zastanawiam się jak wypadnie w tym roku wystawa Zieleń to życie. Przecież szkółkarze też muszą być ciężko doświadczeni przez suszę.




środa, 18 czerwca 2014

Radość z powrotu

Kilka dni przerwy i jak miło znowu cieszyć się tą własną zielonością. Jakoś udało się opanować pracowe szaleństwo i oto znowu długie godziny na Młocinach i powoli jakby odzyskiwany spokój. Jak dobrze, że są ogrody. 

Najpierw koszenie trawnika, potem cięcie wąsów na obrzeżach rabat, potem grabienie, potem podlewanie. Zawsze grabię i podlewam trawnik bezpośrednio po koszeniu - inaczej świeżo ścięta trawa zasycha w słońcu i robi się biała. Grabienie napowietrza trawnik i usuwa zawsze sporo martwej trawy na poziomie korzeni. Oczywiście kosiarka ma kosz, ale to nie o grabienie skoszonej trawy chodzi, a o wyczesanie suchych traw, rozmaitych pozostałości i o takie ożywienie ogólne trawnika. Działa.

A oto kawałek mojej zielonej połaci po koszeniu dzisiaj.


Tojeść i Trojeść



Żurawkowy gąszcz


Hortensje wyhodowane z patyczka


Rokitnik, krzew ulubiony ;-)


Kolejne wcielenie kwiatów Rodgersji. Teraz otwierają się białe kwiaty z czerwonych pąków


Berberysy!




Bagatelle


Kolejny etap w rozowju Rudbekii Black Beauty. W tle Wiciokrzew zaostrzony w szaleństwie kwitnienia.


Pęcherznice czekają na sekator, ale jakoś żal...


Jutro też tutaj. Wyjazd do Borkowa i praca w święto na wsi raczej nie do przyjecia.