wtorek, 16 kwietnia 2019

Smutny jednak dzień :-(


Rano dzień słoneczny, nadal paskudnie lodowaty, niby radosny, ale po wczorajszym inferno jestem stale pod wrażeniem tej kolosalnej straty. 

Odczuwam to bardzo osobiście, bo kocham zabytki, całe to światowe dziedzictwo kulturowe, bo wiem ile znaczy wobec naszej krótkotrwałej obecności na świecie. 

Jestem archeologiem i wiem, że ogień od zawsze trawił dokonania ludzkości, tyle tylko, że jest w nas, ludziach, wielka siła, by odtwarzać, to co stracone. 

My, ludzie to marna kreacja w większości sytuacji, ale kiedy nadchodzi kryzys, mamy cudowną siłę jednoczenia się dla dobra spraw większych, nagle znika polityka, znikają podziały, jesteśmy potężną siłą.

Doświadczyłam tej cudnej jedności w 2010 roku. Byłam w ekipie Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, którego podziwiałam i nigdy cenić nie przestanę. To były piękne chwile, gdy cały naród stał razem. Niestety chwile. Wspaniały Prezydent, miał niestety znacznie mniej wspaniałego brata :-(

Dzisiaj wszyscy chcą pomagać, odbudować Notre Dame. Płynie kapitał, ale jednocześnie płynie polityczna zaraza... Mury Katedry jeszcze gorące od ognia, ale ile już oskarżeń, pomówień, politycznego wykorzystywania tragedii.

Mnie ratują dzisiaj moje ogrody. No bo jak inaczej?

Susza, ale jakoś ogródeczek daje radę. 

Po serii tulipanów znikających po roku, teraz mam kilka miejsc, gdzie są zawsze. Dlaczego? Nie wiem, ale bardzo się cieszę, że są.


Jaskry pomimo suszy przetrwały, a wszystkie odmiany trzmielin są po prostu cudne :-)





Ukochany mix krzakowy ;-) Berberysy i hortensja pnąca.  W tle wiciokrzew.


To tylko pęcherznice ;-)


I klucz do mego ogródeczka - drewniana ścieżka. Dlaczego klucz? Bo jeśli wpiszesz drewniana ścieżka, to pojawi się obrazem z Młocin ;-)


A na koniec zagadka. Co to?


Prawda że ogrody nas ratują?

Jutro Borkow.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz