czwartek, 10 marca 2016

Zmiany

Od paru tygodni planowałam nowe podpory dla clematisa Paul Farges, zwanego też Summer snow. To jest clematis, który wymaga cierpliwości. W pierwszych latach rośnie słabo, potem staje się bestią ;-). Rośnie jak szalony, kwitnie miesiącami i chociaż jego kwiaty są niewielkie, z powodu ich mnogości tworzy cudną białą kaskadę. Dotąd rósł na ogrodzeniu i uznałam, że dodatkowy szczebel w górę będzie dobrym pomysłem. Clematis będzie miał gdzie rosnąć, a efekt będzie jeszcze bardziej spektakularny.

Tym dodatkowym szczeblem miały być łuki nad ogrodzeniem. Zrobiłam tak już dla róż pnących na części ogrodzenia i bardzo się to rozwiązanie sprawdziło. Teraz kolejne trzy segmenty ogrodzenia miały dostać łuki. Kwestia zakupienia właściwych prętów i znalezienia właściwego spawacza.

Znalazłam i jedno i drugie, jak zwykle w internecie. Po pręty pojechałam do Huty, kiedyś Warszawa, obok mojego ogródka na Młocinach. Dzisiaj to Konsorcjum Stali ! Mają tam wszystko co ze stali, do tego sprzedają w detalu, przytną na wymiar, są mili, polecam jak ktoś szuka takich rzeczy ;-)

Jedynym problemem był transport, bo poprosiłam o pręty przycięte na 4 metry, żeby starczyło na właściwe łuki. Wiozłam to moim fordem, pręty wystawały na metr, oczywiście oznaczone, zabezpieczone, ale miałam duszę na ramieniu. Dowiozłam.

Pan Spawacz przyjechał terminowo i zaczęliśmy spawanie. Samochody, sprzęt, ale ruch w ogrodzie działkowym ;-)



I łuki są. Widać gęstwę clematisa, a tu już on wyskubany z suchych kawałków, oczyszczony. Tego clematisa nie tnie się wcale, jedynie czyści z wszystkiego co suche, z 'puchatków' po zimie. Te 'puchatki' to ozdoba całą zimę, a zostają po przekwitnięciu kwiatów.


Do tego jest tu też cudny krzew bzu. Nie ja go sadziłam, rośnie niemal w granicy ogrodzenia, teraz będzie mu łatwiej, bo clematis pójdzie sobie na łuki.




No i nie ma już płotków. Pusto na razie, krawędzie trawnika muszę nieco inaczej poprowadzić, dosadzić roślin, traw, ale to właśnie mnie cieszy.


I jeszcze muszę wyciąć ten pień. To była podpora pod clematisa, teraz clematis ma łuki, a pień i tak niemal całkiem spróchniały.

I znowu jestem nieżywa ze zmęczenia, ale jakie to ma znaczenie skoro tyle pracy zrobione.

Bardzo aktywny i pracowity tydzień. Jutro zatem domowy relaks, drobne domowe porządki, a że uwielbiam moje mieszkanie, lubię poświęcać mu czas tak samo jak moim działkom.

A w sobotę zaczynam jak zwykle pracujący weekend i to też jest powód do radości, bo to wszystko razem tworzy naprawdę niezwykle udaną całość.

Czasem - pomimo rozmaitych przeciwności losu - uważam się za niezwykle szczęśliwą osobę.