Póki świeci słonce jest ciepło i miło, ale już po południu wraca to lodowate powietrze. W efekcie od wielu dni ogród prawie się nie zmienia. Tak jak ja też czeka na ciepło. Wczoraj - wbrew rozsądkowi - posadziłam nowe rośliny i zastanawiam się, co będzie dalej. Ale jakoś wierzę, że się uda.
To jest północno-wschodni narożnik, bardzo słoneczne miejsce. Po lewej stronie rosną tuje, pod nimi ciemne krzewuszki Aleksandra, dalej Kosmatka Śnieżna. Ta niby trawa rośnie też przed tujami i daję radę.
To jest północno-wschodni narożnik, bardzo słoneczne miejsce. Po lewej stronie rosną tuje, pod nimi ciemne krzewuszki Aleksandra, dalej Kosmatka Śnieżna. Ta niby trawa rośnie też przed tujami i daję radę.
Powojnik ma zarosnąć niezbyt ładną siatkę i wypełnić ten narożnik.
I gdzie te budleje ;-))))
Wbrew temu co teraz widać, rośnie tu co nie co. Po obu stronach budlei są spore kępy Red Barona i 4 kępy trawki Sparkler, która - chociaż nie powinna - zimuje już drugi rok bez problemu.
Sporo tu miejsca na nowe rośliny, a w planach m.in. białe jarzmianki.
Krokuski strasznie malutkie w tym roku, za to Marmalade jako jedyna z moich żurawek jest jako tako widoczna. Wszystkie inne dopiero zaczynają ożywać.
Czosnki Globemaster zapowiadają podwójne kwitnienie, czyli ma ich być dwa razy tyle co w ubiegłym roku ;-). Krawędzie trawnika w opłakanym stanie. Mam w planie zająć się nimi dzisiaj.
Róża pomarszczona lada dzień zazieleni się listkami.
Ale generalnie ogród wygląda mało ciekawie, szczególnie w tym bardzo ostrym słońcu, które wydobywa wszystkie szczegóły niedostatku ciepła.
Dla porównania te same krokusy rok temu 24 marca.









