poniedziałek, 2 czerwca 2014

Ogrody po nocach mi się śnią...

To prawda niestety moje ogrody i działki albo mi się śnią, albo nie dają zasnąć.  Czasem zmęczona niezmiernie idę spać, ale zaraz pojawia się pierwsza myśl... a może by tak wykopać i przesadzić... a może jednak dam radę przekopać i uformować inaczej ten pagórek w Borkowie... i tak godziny mijają, a ja budzę się rano ledwie przytomna.

A tu wkoło o obchodach 4 czerwca, o tych niezwykle ważnych wizytach i  taka refleksja - 12 lat temu byłabym w ogniu tego obstrzału, byłabym odpowiedzialna za jakiś ważny fragment tej koronkowej całości przygotowań, byłabym blisko powstawania naszej historii, tak jak już przez wiele lat byłam. A jednak mi nie żal, że już nie jestem. To była niezwykła praca, to były niezwykłe doświadczenia, ale stres i poczucie odpowiedzialności jest tak wielkie, że ja już wolę kopać moje hałdy.

Widać jest czas by dać z siebie wszystko w każdym wymiarze. I to warto mieć na uwadze.

A dzisiaj trochę powalczyłam z chwastami, ale wilgoć i zimno wygnało mnie do domu.

Ogród jest pod kontrolą i niech tak zostanie.


Mój pospolity świerk, gratisek mizerota nie przestaje mnie zadziwiać i bardzo go kocham, chociaż jest taki nieco 'pokręcony'


Po prostu kolory. Kocham ten widok.




Mój pospolity raz jeszcze


Przetacznik siwy - złe zdjęcie, ale że to prezent, to zostawiam. Basiu jest i kwitnie.


Scorodprasum po raz kolejny


Nasienniki Wilczomlecza Groszkowego ponad innymi wilczomleczami, których u mnie dostatek.


Moja dziwna róża wśród Runianki