piątek, 21 października 2016

Zdążyłam przed potopem ;-)))


Pojechałam dzisiaj na Młociny raczej z poczucia obowiązku, niż przekonania bo dzień od rana bury i ponury. No i udało się. Trafiłam na 2 godziny bez deszczu. Wprawdzie szaro i wilgotno, ale zebrałam te 'materiałowe' liście morwy, które wyjątkowo szkodzą trawnikowi, wygrabiłam cały trawnik z 'sianka', zebrałam cały ten śmietnik i wtedy lunęło.

Teraz to już strach wyjść z domu. Ale za to mam parę mokrych zdjęć :-)




Trudno kochać taką deszczową pogodę, ale też trudno jej nie docenić. Napojony przed zimą ogród pozwoli roślinom lepiej przetrwać zimę. To z powodu ubiegłorocznej suszy i wczesnego mrozu, tyle roślin padło - do dziś nie mogę odżałować całej mojej kolekcji traw.

Trochę martwi mnie trawnik, bo koszenie w tej wilgoci nierealne, a jednak trawa rośnie, co widać na zdjęciach. Mam nadzieję na parę suchych dni wkrótce, by skosić jeszcze trawę przed zimą. Inaczej będzie kiepsko wiosną. 

W tej sytuacji tym bardziej ważne jest grabienie - razem z liśćmi wygrabiłam dzisiaj sporo 'sianka', a to pomoże trawnikowi na pewno.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz