Po 4 tygodniach przerwy dzisiaj odwiedziłam wreszcie moje ogrodowe metry.
Nawet nie zdawałam sobie sprawy jak długo mnie tam nie było. Do tego powrót na działkę oznaczał powrót do radosnej normy, a tamte czarne cztery tygodnie odchodzą w przeszłość. Szybko zwykle zapominam wszystko co było złego w moim życiu, czasem całkiem wyrzucam z pamięci. Och, jak to wspaniale znowu cieszyć się ze wszystkiego!
Wbrew moim obawom, chyba wielkich strat nie będzie, bo biały puszek okrył wszystko szczelnie, śniegu jest naprawdę gruba warstwa, co widać na zdjęciach - płotki niemal całe zakryte.
Berberysy za płotkiem zniknęły pod śniegiem, z przodu tylko patyczki pęcherznic, biało.
Ścieżka zasypana, tylko pod ogrodzeniem zielenią się bluszcz i głogownik, ogniki i tuje. Głogownik całkowicie bez okrycia i wcale nie wygląda źle . Na razie. Zobaczymy co będzie.
Piuropusze tawułek i kosmate gałązki róży pomarszczonej, jakieś ślady na śniegu i tyle.
Nacieszyłam się chyba ostatnim zimowym widokiem, bo jednak codziennie coraz cieplej, zapewne wkrótce śnieg zniknie.




Zazdroszczę tego śniegu, bo przynajmniej rośliny bezpieczne. U nas całkiem goło i zielonkawo;) bk
OdpowiedzUsuńTeż chcę zielonkawo!!!!
UsuńMam w ogródku też zielonkawo,wychodzą wszystkie cebulowe ale ziemia zamarznięta-przydałby się Twój biały puch.Dobrze,ze już "wróciłaś".Imienniczka
OdpowiedzUsuńDziękuję Imienniczko ;-)
UsuńNocne zerówki sprzyjają utrzymaniu pokrywy śniegowej. Ale wiadomo, wszyscy chcemy już ruszyć do ogrodów...