Dzisiaj mnóstwo zdjęć z okazji czwartej rocznicy objęcia działki, o czym już dzisiaj pisałam. Po prostu. A także po to by utrwalić ten dzień i potem znów za jakiś czas móc porównywać jak było.
185 metrów to adres tego bloga, bo tyle ma ogródeczek, który zrządzeniem losu stał się moim nowym miejscem na ziemi w 2011 roku. To ogródek w ROD na Młocinach w Warszawie. Opisałam tu historię powstawania, budowania, kształtowania tego zielonego miejsca. To była codzienna relacja z pracy w ogrodzie. Dzisiaj to już historia. Dla mnie. Ogródeczek ma nowych właścicieli. Blog zamykam, nic tu więcej już nie napiszę, ale na pewno będę wracać do wspomnień.
Bardzo rozrosło się Twoje zielone królestwo. Hostensje - trudno znależć właściwe słowo. Superowe!
OdpowiedzUsuńDziękuję :-) Tak, te dębolistne rzeczywiście wspaniale rosną. U mnie generalnie najlepiej wychodzą krzewy i pnącza. Do bylin nie mam ręki, albo ziemia nie ta, albo używanie tylko naturalnego nawożenia nie wystarcza. Np. jak patrzę na zdjęcia łanów dorodnych jeżówek w rozmaitych ogrodach, zastanawiam się na czym one rosną. Moje albo giną, albo marnieją. Podobnie z innymi kwitnącymi. Toteż pomimo starań, ogródek mam 'krzakowy' ;-), ale i tak go lubię.
Usuń