Wpadłam wczoraj do ogródeczka po 8 dniach pracy prawie bez przerwy, dzisiaj też znowu praca - koniec roku akademickiego to zawsze orka, ale przecież wkrótce wakacje :-) W ogródeczku bałagan nieziemski, jakiś orkan chyba tu przeszedł. Część pnączy winogron na ziemi, trawnik zasłany jabłkami, pełno suchych liści i połamanych gałęzi.
Sprzątałam 4 godziny, a potem w domu zasnęłam przed telewizorem oglądając mój ulubiony serial Midsomer murders :-( Znaczy się starość. A serial ma długą angielską tradycję i oglądam go głównie dla krajobrazów angielskiej prowincji, świetnych aktorów dystansu do zbrodni.
A jabłka w hortensjach? No takie widoki
Konary jabłonki sięgają ziemi pod ciężarem owoców
A tu wyścig lilii - która wyższa ;-))))
Kalina naprawdę koralowa. Zero mszyc!
Gnam do pracy. Miłego dnia odwiedzającym :-)
Pięknie! Gdy przeczytałam tytuł - myślałam, że post będzie o jakiejś potrawie z kuchni fusion :D
OdpowiedzUsuńŻyczę, by niedziela przyniosła trochę odpoczynku!
Tytuł oczywiście przekorny, a gotowanie i w dodatku fusion - no way. Próbowałam moich sił w wegan/no gluten kitchen (syn) i się poddaję.
UsuńNiedziela w pracy, studenci zaoczni, poniedziałek w pracy, studenci anglojęzyczni.... itd.
Porządki - napisałam w blogu O wszystkim:-(