Nadal liście, nadal liście...
Po dwóch dniach grabienia, czyszczenia rabat dzisiaj pod wieczór ogródeczek lśnił .... pustką ;-)
Badylki krzewów, konary i kilka zimozielonych. Byliny poznikały, powycinałam zaschnięte i brzydkie łodygi, listopad w pełni.
Powiązałam trzcinniki, bo wilgoć pod nimi straszna, a kolejne deszcze nadchodzą.
Dopóki nie przemarznie berberys Juliany jest śliczny
Berberysowa gmatwanina też może być
Jest porządek, tylko ten trawnik :-( Chyba wiosną czeka mnie jego całkowita renowacja
I jeszcze kilka miejsc jako tako wyglądających, ale to jednak listopad.
Jeszcze dosypię kompostu w parę miejsc, może zrobię jakieś jesienno-zimowe aranżacje, wreszcie mam czas, by nie ograniczać się jedynie do najpilniejszych prac.
Do Borkowa z racji świąt (?) i spodziewanych utrudnień w przejechaniu stolicy - mam swoje doświadczenia z ubiegłego roku - wybiorę się pewnie we wtorek. Jutro samochodzik idzie do spa ;-)
Olej, przegląd, etc....
Do soboty mam relaks domowy.
Ale mam dobrze :-)
No właśnie - ile można sprzątać?! Ja jestem na półmetku, no może trochę dalej, ale ważne, że nowy kompost ułożony i przesiany dojrzały. Jest czym róże okopczykować i gdzieniegdzie roślinki dożywić. Jednak do takiego stanu, jaki ma Twoj ogrodek, moja działka chyba nigdy już doprowadzona nie będzie. Wiek robi swoje. :( Cieszę się, że Ty się cieszysz wolnością. ;)
OdpowiedzUsuńBasiu, mój ogródeczek dużo mniejszy od Twojego, a i takiego bogactwa roślin nie mam Jak Ty. Co gorsza obawiam się, że jak wiatr silniejszy powieje, znowu będę miała pełno liści. Wokół nikt nie sprząta.
UsuńTak, bardzo mnie ta druga praca męczyła. To był wielki błąd, ale już naprawiony :-)