środa, 2 listopada 2016

Liściasta monotonia ;-)

Dzisiejszy widok ogrodu mnie jednak nieco podłamał.





 A ja niestety z tych porządnickich, co bałaganu w ogrodzie nie zaakceptuje chyba nigdy, więc złapawszy grabie znowu godzinami napełniałam wory liściowym śmieciem. Na szczęście jutro zabierają z naszego ROD-u zielone odpady, więc przynajmniej nie musiałam sama tych worów nigdzie zawozić.  

A pod wieczór było tak ;-)



Ta róża co to miała być Flammentanz a nie jest, jest jednak bardzo udana :-)


8 komentarzy:

  1. A ja mam to jeszcze przed sobą. :( Na razie pogoda nie dopisuje więc siedzę i czekam.
    A różę już dawno chwaliłam za kolor i piękny, klasyczny kształt. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas ostatnio pada tylko w nocy, a wczoraj był wyjątkowo ładny dzień. A z liśćmi to jeszcze nie koniec niestety. Morwa nadal w połowie liściasta, grusza i jabłonie też. No cóż, za to latem jest cień, potem owoce, coś za coś :-)
      Widziałam nalewkę z pigwowca. Ładnie wygląda. Mój pigwowiec miał TRZY owoce ;-) ale to jego trzeci rok dopiero.

      Usuń
  2. Ja też co tydzień dokładnie grabię liście, mam już 13 worków. Na drzewach jaszcze troszeczkę zostało. Ale za to sąsiedzi nie mają zamiaru grabić jesienią. Więc pewnie do maja będę sprzątała. Mnie również pociesza to, że latem mam cień, wiosną kwitnące drzewa no i jesienne porządki. Z prac pozostało mi jeszcze wycinanie przekwitłych marcinków. Jest ich sporo, czekają na miejsce w kompostowniku. Dosadzam jeszcze tulipany, u mnie też nie mnożą się, ale jeżeli wydam co roku około 30 lub 40 zł. na cebulki to mam kwitnącą wiosnę.
    Pozdrawiam serdecznie
    Krysia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakże mi miło, że wróciłaś po letniej przerwie!
      Moje narzekanie na liście to trochę takie tam gadanie, bo ja nawet lubię grabić. Lubię po prostu prace w ogrodzie. Marcinków nie mam, denerwuję mnie ich wylegiwanie, suche liście i w sumie cmentarny charakter. Cebulki nadal mam nadzieję dosadzić, ale brak czasu i pogoda chyba to udaremnią.
      Trudno, będzie to co jest w ziemi.

      Usuń
  3. Krysiu, ja cały czas czytam na bieżąco obydwa wątki. Tylko latem mniej czasu i nigdzie nic nie piszę. Ja również każdą pracę w ogrodzie lubię, lubię się poruszać dla zdrowia. A nagrodą jest czyściutki trawnik, na który miło popatrzeć. Grabię alejkę przed działką i przyległy do alejki brzeg potoku. Brzeg również obsadzam różami, bukszpanami jukami i po drzewie pnie się winobluszcz. Właśnie marcinki mam przed działką, są z tych niziutkich więc się nie kładą, tworzą niebieski dywan, u nas nie ma ich na cmentarzach, może też bym miała takie jak Ty podejście do nich. Raz ktoś przysłał mi białe ale wyrosły i rozrastały się jak chwast po sezonie mozolnie je wyrywałam. Dzisiaj zamierzam okrywać włókniną hortensje, mam ich 9 sztuk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym bardziej mi miło, że czytasz. Masz rację nagrodą jest czysty trawnik, a dla mnie też czyste rabaty, bo ja nie zostawiam liści na rabatach. Z wielu powodów. Moje liście to w dużej mierze chore liście gruszy, liście morwy też nie nadają się na kompostowanie. Nie ma wyboru;-) - grabić i wywozić.
      Niebieski dywan marcinków brzmi wspaniale - a wiesz jakie to są? Co do hortensji i pakowania w osłony - uważaj by nie było to za wcześnie.
      Pozdrawiam :-)

      Usuń
    2. Właśnie przemyślałam owijanie hortensji, jeszcze zielone liście, jednak za wcześnie. Zrobiłam tylko konstrukcje z tyczek. Co do marcinków to nie znam nazwy, to spadek po poprzednim właścicielu. Myślę, że to stare odmiany, kiedyś przed działkami dużo ich rosło. Obecnie nie obsadzają niczym przed działkami.

      Usuń
    3. Słuszna decyzja w sprawie hortensji. Ja nie mam żadnych wrażliwych na mróz roślin, niczego nie zabezpieczam, ale wiem, że zbyt wczesne opatulenie roślin grozi ich przegrzaniem i zmniejszeniem potem odporności.
      A co do obsadzania przed działkami - ja mam wrażenie, że ogródki w ROD-ach bardzo się zmieniają na niekorzyść. W wielu to tylko trawnik, tuje i grill niestety. Ja nie mam nic przeciwko tujom, sama mam kilka, ale to kwestia proporcji. Moje zabezpieczenia na zimę to kopczykowanie róż, rodgersji, podsypanie kompostu, takiej kołderki, ale to dopiero jak sprzątnę liście. I tyle.

      Usuń