Dzisiaj na Młocinach nie byłam, bo długa lista spraw do załatwienia zatrzymała mnie w centrum, ale zdjęcia mam, bo zrobiłam je wczoraj, kiedy w przerwach między kolejnymi deszczami pracowałam wśród mojej zieleni.
Kiedy jednak po powrocie do domu chciałam jak zwykle ściągnąć zdjęcia z aparatu okazało się, że jest problem z portem HDMI w moim aparacie i łączności z komputerem nie ma. Ten port od początku był jakiś dziwny, łączenie kabla sprawiało stale trudności, chyba ostatecznie coś się zepsuło. Dzisiaj mam już czytnik kart, więc są i zdjęcia. Te z wczoraj ;-)
Przede wszystkim sprawdzałam jak się mają moje przesadzone krzewy, berberys i kosodrzewina. Wygląda na to, że jest dobrze.
Liliowce nadal kwitną, ale jakoś skąpo, a i liści mają malutko.
Floksy i Budleje
Jeżówki są, ale zdecydowanie marniejsze, niż rok temu
Moje nieśmiałe rozmnażanie Red Barona. Tu w ogóle rozmnażam ;-) Przetaczniki po podziale, jakieś kawałki jeżówek, dzwonków, może kiedyś będzie tego więcej.
Trzcinnik
Rozmnażana trzmielina
Przetaczniki w drugim roku
Trawa która pomimo tego, że nie zimuje, jednak przezimowała.
Skosiłam trawnik. Wreszcie po upałach jest co kosić. Trawnik powoli wraca do formy, jabłka się sypią, codziennie kosz spadów, a że coraz bardziej dojrzałe, żal wyrzucać. Wczoraj zrobiłam z nich jabłkowy mus. Wyszedł pyszny.
Jutro Młociny, piątek wreszcie Borków, ale że nikt z sąsiadów nie przyjeżdża chyba nie zdecyduję się na samotne nocowanie w głuszy ;-)
Ale kto wie.















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz