Kocham wakacje. Uczelnia śpi, a ja nagle nigdzie się nie spieszę. Trzeci dzień z rzędu na Młocinach i chociaż już tęsknię za Borkowem, to radość tego spokojnego czasu do woli tutaj, daje takie wewnętrzne uspokojenie. Bardzo mi to było potrzebne.
Porządkowany wczoraj hostowy zakątek
Pod Dławiszem. Obsydian i Bodziszki
Turzyca Buchanana i bluszcz
Dwa dni po przesadzeniu kosodrzewinka ma się nieźle
A tu rabatka z Jytte. Też ma się super po przesadzeniu, nawet mam wrażenie, że berberysek ma się tu lepiej.
Natomiast główna berberysowa nawet nie poczuła odejścia jednego z krzewów
Budleja gigant! Jest wyższa ode mnie, a zawsze miała około metra.
Budleja i gruszki. Nie na wierzbie ;-)
Alejka po cięciu. Pęcherznice i berberysy poszły pod sekator a wszystkie ścięte kawałki do ziemi. Z dotychczasowego doświadczenia wiem, że ponad połowa tych wsadzonych w ziemię patyczków, to będą kolejne krzewy do Borkowa. Kilka takich z patyków już tam rośnie.
Taki miszmasz pod różami
I na koniec dwa widoczki ogólne.
Siedziałam tu dzisiaj wiele godzin stale myśląc, jak ja kocham to miejsce. To naprawdę odpoczywam, tu odzyskuję spokój i chęć do życia.
I jeszcze wiadomość z Borkowa - rolnik skosił trawę. Mnie teraz pozostaje kosmetyka ;-) , ale to w następny weekend. W ten inne, miłe plany :-)













Brak komentarzy:
Prześlij komentarz