Dzisiaj dosłownie tylko wpadłam na Młociny.
Studenci potrzebują mnie bardziej niż ogródek jeden i drugi, a zatem pracuję i tylko pod wieczór zaglądam na Młociny. Nie było mnie tutaj 3 dni, spodziewałam się stert śmieci na trawnikach, liści i opadłych owoców, a tu niespodzianka. W kilkanaście minut wysprzątałam ogródek, który jednak po deszczach powoli odzyskuje formę.
Jeszcze daleko do zieloności, szczególnie trawnika, ale nie jest źle.
Kilka szybkich fotek i z powrotem do arbeitu ;-)
Wszystko na miejscu, nowo posadzone rośliny mają się świetnie, owoce dojrzewają, jest dobrze ;-)




Deszcze i ochłodzenie dobrze na rośliny wpłynęły. U mnie też się sytuacja poprawiła. Na razie zajęta jestem robieniem przetworów. Zakisiłam ogórki, zrobiłam przeciery z pomidorów, nastawiłam nalewkę z aronii ale czekają jeszcze borówki. I to będzie wszystko. :)
OdpowiedzUsuńW sobotę i niedzielę były u nas Targi Rolnicze. Kupiłam sobie śliczną rutewkę "Splendide White" i miód lipowy. :)
Na działce nie byłam od piątku. Czas posadzić tę rutewkę i cebule szachownic!
Witaj Basiu po przerwie :-) Deszcz - wiadomo - od razu lepiej, ale dla wielu roślin to rok stracony bezpowrotnie. Ja na razie przerabiam kosze jabłek i pewnie długo to jeszcze będę robić, bo i jabłonki i grusza, moje wiekowe drzewa owocują w tym roku niezwykle bogato. Potem będą winogrona i brzoskwinie, a że w pracy początek roku akademickiego blisko to się lekko nie wyrabiam.
OdpowiedzUsuńRutewka ładna, ale ja nie lubię pokładających się roślin. Zresztą u mnie generalnie marnie z bylinami. Trawy znacznie lepiej sobie radzą.