Jakże cieszy ta normalna pogoda!
Ogród młociński powoli wraca do jako takiego wyglądu, a ja namiętnie fotografuję mój trawiasty zakątek, bo tak mi się podoba. Dzisiaj lekko przycięłam włosistą, oczyściłam zebrinusa z resztek suszu i oto jest taki widok
Daleka jestem od zachwytu, ale nie jest źle, także z trawnikiem.W szerszej perspektywie wygląda to chyba nawet lepiej, tylko ten zielony ekran psuje wszystko. Jak kiedyś tuje stworzą zieloną ścianę, ten widok może być całkiem ładny.
Inne zieloności to jak zawsze berberysowo-hortensjowy zakątek
Rugosa
Trzcinnik Karl Foerster
Moja pseudo-skalniakowa z nowym rozchodnikiem Robustum
Nieustannie śliczny Cabaret, a w tle turzyce Buchananii
I równie ukochana Hortensja Dębolistna
Z udanych hortensji mam dwie, tę dębolistną i pnącą. Anabelka z patyków idzie z trudem, ale nawet kwitła w tym roku. Mnie te dwie wystarczą ;-)
Oczywiście jak zwykle było grabienie, zbieranie opadłych jabłek, ale zbiory jabłek coraz bliżej. Akurat jak skończę z najgorętszym okresem w pracy będzie czas na zbiory. Najpierw jednych jabłek, potem brzoskwiń, potem drugich jabłek, potem winogron... Urodzaj oczywiście cieszy, tylko praca przy przetwórstwie nieco przeraża :-)










Jutro wizyta u ortopedy. czas oczekiwania - 3 miesiące. Kolano do wymiany? No strach!
OdpowiedzUsuńNoga cała, mogę hasać! :-))))
UsuńCałkiem nie widać jesieni Krysiu.
OdpowiedzUsuńMasz racje Ewo, jesieni brak! No bo właściwie to teraz jest takie bardziej polskie lato ;-)
Usuń