Ale jakże kolorowo! Zawsze wolałam ogród kolorowy liśćmi, niż kolorowy kwiatami. I tak mam. Teraz jeszcze kolory traw dochodzą.
Trzmielina oskrzydlona powoli zaczyna swój jesienny spektakl.
Nowa Rozplenica Moudry na tle rozchodników i lawendy
Jeżyny i winobluszcz
I dzisiejsze zbiory mieszane ;-) Jabłka, brzoskwinie i troszkę winogron, bo reszta nadal dojrzewa i nabiera słodyczy.
Piękny jesienny dzień, wprawdzie dopiero po pracy dotarłam na Młociny, ale te parę godzin w moim ogródeczku, to moje cudowne lekarstwo na stres, zmęczenie, czasem na smutki rozmaite. I znowu jest dobrze :-)
A Borków czeka, bo czasu brak, ale i Borkowa brak ;-)









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz