Witam zaglądających i oby nasze ogrody zawsze zdobiły nasze życie. Także w tym 2015 roku.
Nie wyobrażam sobie tego dnia bez wizyty na Młocinach. W samo południe jechałam przez kompletnie wymarłe miasto i gdyby nie akurat zakończona msza u Boromeusza, chyba nie zobaczyłabym ani jednej osoby na ulicach. Świętowanie trwa, a do tego buro, mokro, choć nie tak zimno. Temperatura dodatnia, ale mży, no i ten brak światła...
A ogród? Śpi sobie w dużej części nadal pod śniegiem, spokój, cisza wokół, aż miło pochodzić i popatrzeć co też się na rabatkach dzieje.
Azalie liściaste i gotowe na wiosnę
Wiciokrzew zaostrzony
Miskant Gnome nadal sprężysty
Wilczomlecze
Forsycje też gotowe na wiosnę
Hortensja pnąca zachwyca pędami pełnymi pąków
Róże pnące nadal zielone i do tego z czerwonymi pąkami liści
Krokusy niecierpliwe już spod śniegu wychodzą
Bardzo jest wiosennie i niech tak już będzie. Wracałam przez nadal pustą Warszawę przy akompaniamencie koncertu Filharmoników Wiedeńskich, a Studenten polka z motywami Gaudeamus wprawiła mnie w jeszcze bardziej radosny nastrój. Oby tylko każdy dzień tego 2015 roku był tak radośnie miły.
Czego życzę Wszystkim czytającym te moje wpisy :-)











Martwi mnie mała ilosć śniegu i to, że rośliny rozhartowane a przed nami luty. :(
OdpowiedzUsuńWitam u mnie w Nowym Roku Basiu! Wszystkiego naj! Jak widzę z nowym kontem G+ :-) Będziesz pisać bloga? Zachęcam ;-) A rośliny u mnie w większości mrozoodporne, fakt że trochę 'zgłupiały', co ma być, to będzie.
UsuńI ja Cię witam w nowym roku, Krysiu. Zyczę spokojnego i owocnego! :)
OdpowiedzUsuńZmuszona byłam założyć konto, bo wnuczka liczy na moje komentarze, a anonimowo przecież pisać u niej nie chciałabym.;)
Dziś byłam na działce, wszystko śpi pod wystarczającą warstwą śniegu. Źle, że ponoć zbliża się ocieplenie. Wtedy i u mnie może wszystko ruszyć:(
Dziękuję :-)
UsuńTak, widziałam bloga, zaglądam, zobaczymy jak jej pójdzie ;-)
A z pogoda wygrać się nie da. Rośliny sobie poradzą.
:)
OdpowiedzUsuńI ja też tak uważam, natura twardą jest.
Basiu, u mnie przez noc napadało sporo śniegu i jest nowa pierzynka dla roślin ;-)
UsuńFajnie teraz, że tak często zaglądasz. Zaraz poszukam bloga wnuczki.