Na szczęście jak zwykle cisza, spokój, ogrody śpią i nikt im tego snu nie zakłóca. Wegetacja wyraźnie dała cała wstecz, nawet krokusy jakby mniejsze. Jednym słowem wszystko zgodnie z naturą tylko ciemno i buro, a zatem jakoś jednak smutnawo.
Nic to, przecież taka kolej rzeczy i najważniejsze, że nie ma żadnych złych niespodzianek.
Już rutynowo robię zdjęcie tego miejsca, bo dzięki Miskantowi Gnome, to chyba najjaśniejsze miejsce w moim ogrodzie podczas tych burych dni. Inne trawy też się trzymają, ale jednak nie tak mocno.
Widoczne w tle rozplenice jednak nieco zszargane wiatrem i zimą, za to rude turzyce nadal w formie i naprawdę przyznaję, że je niezwykle lubię za tę ich rudość, sprężyste i wiecznie piękne rude bukiety. Carex Buchananii jakby kto pytał ;-)
Trawnik w doskonałej formie, jestem usatysfakcjonowana stanem ogrodu tylko słońca mi brak....


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz