poniedziałek, 12 stycznia 2015

Co w ogrodzie po wichurze?

Z takim pytaniem w głowie jechałam dzisiaj na Młociny. Wiało strasznie, w Borkowie wyłamało bramę, na szczęście mam cudownego sąsiada, który nie tylko mnie o tym powiadomił, wysłał zdjęcie, ale do tego jeszcze wszystko naprawił! Gdyby nie sąsiad, dziki mogłyby sobie swobodnie grasować po działce i zapewne z posadzonych młodych drzewek nic by nie zostało.

Jak dobrze mieć sąsiada! Dobrego! Panie Marku, dziękuję :-)

A na Młocinach na szczęście żadnych efektów wichury, poza masą zgniłych liści nawianych ze wszystkich stron. Niezbyt to ładnie wygląda, do tego jakoś szaro, wilgotno...

Chyba jedyny - poza berberysową - punkt jako tako wyglądający, to nadal mój Miskant Gnome i Runianka.



Toteż tylko dwa zdjęcia na szybko, z komórki, a jutro wizyta w Borkowie, sprawdzić co i jak.

2 komentarze:

  1. Też sprawdzałam czy u mnie wszystko w porządku. I tak jak u Ciebie mnóstwo liści nie wiadomo skąd nawiało. Poza tym bez zmian;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka dziwna ta pora jednak, niby niemal wiosna, ale w ogrodzie nic do roboty, tylko dzisiaj jadę posprzątać ten cały nawiany bałagan. Błękit nieba i słońce zachęcają :-)

      Usuń