Wreszcie. Deszcz padał długo i równo. Ogród nie do poznania, ziemia czarna, zieleń i bujność dookoła. Nie było mnie na Młocinach 3 dni, bo praca w pracy wre, a tu znowu mila niespodzianka. Poza paroma chwastami tylko trochę opadłych jabłek i liści na trawniku, reszta pięknie rośnie.
Hortensje z patyczków teraz w różnych fazach rozkwitu
Widok na moją bylinową rabatę pod słupem
I moja rabata eksperymentalna ;-)
Spod serduszki wyłazi coraz większa Trojeść bulwiasta a w tle berberysy, szczególnie Kórnik teraz ciekawie wygląda z nowymi przyrostami.
Polish Spirit
I maczek samosiejka mi zakwitł
Bylinowa w zbliżeniu. Tawułki mają się świetnie
a Jałowiec 'Mint Julep' mnie po prostu zachwyca ;-)
Jutro zostawiam otwarte do decyzji rano. Powinnam jechać do Borkowa kosić, ale upał mnie zniechęca. Poza tym przede mną bardzo ciężkie dni w pracy i powinnam być w super kondycji, a po takim koszeniu w 30 stopniach to ja raczej jestem do wyrzucenia. Zobaczę rano.













Brak komentarzy:
Prześlij komentarz