Po zimnym poranku dzień od południa bajecznie piękny. Jesień w słońcu niezwykle jeszcze kolorowa, sporo liści nadal na drzewach i krzewach, widoki dokoła takie, że aż chce się żyć :-)
A ja kiedy dotarłam na Młociny, pomyślałam sobie, że może ten mój ogródeczek malutki, nic specjalnego, ale dla mnie to cudo, moje cudo!
A w jesiennych barwach i pełnym słońcu taki był dzisiaj kolorowy
Jak widać liście wszędzie. Toteż najpierw posprzątałam wszystkie liście. No, prawie wszystkie liście ;-). Potem skosiłam trawnik, powycinałam resztki bylin, host, liliowców, piwonii, resztki tego co już ładne nie jest i cieszyłam się kolorami Dębolistnej.
Trawy tez nadal ciekawie wyglądają. To mój Gnome po podziale. Długo nie mógł się zebrać, dopiero teraz wszystkie kępy kudłate. No ale z dwóch mam teraz pięć.
Frosted Curls niezawodne o każdej porze roku.
Miłka, jedna z wielu kęp, też po podziale.
I jeszcze widok po porządkach ;-)
Cztery godziny ostrej pracy, jakże ja to lubię, szczególnie jak dzień taki jak dzisiaj. Moje 185 metrów!























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz