Lubię stolicę w święta. Jest pusta i cicha. Wędrowałam sobie przez Młociny, odwiedziłam ogródeczek, ciepło i miło, tylko wicher hula.
Trochę dzisiejszych kolorów.
Pierwiosnek uparcie kwitnie, ale już za parę dni minusowe temperatury chyba. Zobaczymy, bo prognozy stale się zmieniają.






Potwierdzam, ta pustaka jest wszędzie. Ja też pospacerowałam po działkach, byłam jedyna nie licząc ptaszków. Słoneczko, cisza, wychylające z ziemi noski krokusów ale wiatr mało przyjemny.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
też
Krysia
Witam imienniczkę :-)
UsuńPtaków rzeczywiście mnóstwo, chociaż u mnie to w przewadze sroki i gołębie sąsiada. Niestety bardzo brudzą. A krokusów u mnie jeszcze nie widać.
Korekta ;-) Są krokusy, tzn. te ich zielone szpileczki widać nad ziemia. Ale nie w każdym miejscu, tylko w tym najcieplejszym.
OdpowiedzUsuńKrysiu, ja poprzykrywałam włókniną większość krokusów, ale czy to wystarczająca ochrona okaże się wiosną. W 212 roku przemarzły mi takie za wcześnie powschodzone cebulowe.
OdpowiedzUsuńSzczęśliwego Nowego Roku.
Pozdrawiam Krysia
Nie obawiałabym się o krokusy. To jednak rośliny w pewnym sensie zimowe ;-) Przecież potrafią wyrastać ze śniegu. Zobacz moje zdjęcie z dzisiaj - krokusy w śniegu mają się dobrze.
Usuń