Wracam z Noworocznymi obrazkami i nadzieją, że nasze ogrody w tym roku będą jeszcze piękniejsze.
Wizyta na Młocinach po długiej przerwie, pierwsza w tym roku i chociaż zimno szczypało, to przyjemność bycia wśród moich roślin ogromna. Niewielka warstwa śniegu dodaje urody wszystkiemu, a do tego goście na krzewach ogników, korzystający z zimowych jagódek jeszcze bardziej uatrakcyjniają zimowy krajobraz.
Kwiczoł (był znak zapytania, ale jak Basia potwierdza, że kwiczoł, to kwiczoł, zob. komentarze). To mój regularny gość.
Pierwiosnek w śniegu.
Trawy zimą to moim zdaniem nieodzowny element ogrodu. Mam zamiar wyciąć ten pień po śliwie. Zostawiłam go dla rozpinania Clematisa Paul Farges, ale zbyt tu ciasno latem, a i teraz ten pień mi tu zawadza.
Jukkowy jeżyk ;-) Ma dopiero 2 lata, podarunek od sąsiadki, rośnie, ale bardzo powoli.
Zebrinus i włosista.
Głogownik przetrwał mrozy i wygląda doskonale. Chyba go zahartowałam, bo od 2 lat już go nie okrywam.
Ogniki, zimowa śpiżarnia.
Dobrze wrócić do ogródka chociaż na chwilę, a że wiosna coraz bliżej, to i planów ogrodowych coraz więcej. A to już 6 rok na Młocinach! Aż sama nie wierzę, bo ciągle pamiętam te żmudne początki, kompletny brak wiedzy o roślinach, uczenie się na rozlicznych własnych błędach. Nadal wiele mi brakuje do bycia ogrodniczką, ale jednak rozumiem rośliny coraz coraz lepiej.
Happy New Year!
Happy New Year!















Krysiu, pozdrawiam i cieszę się razem z Tobą, że Borków 'odzyskany'. A fotki z kwiczołem wśród owoców ognika cudne. :)
OdpowiedzUsuńBaaaardzo dziękuję :-)!!!!! Też pozdrawiam i mam nadzieję, że 2016 też jest dla Ciebie taki dobry, jak dla mnie.
UsuńZgadzasz się, że to kwiczoł?
To na pewno kwiczoł. U mnie na świerku miał gniazdo. Często przylatywał do piskląt. Nieliczne osobniki zimują u nas. Ten Twój gość pewnie do takich należy.
OdpowiedzUsuńCieszę się, że go rozpoznałam ;-) Dopiero uczę się rozpoznawać ptaki. Do niedawna nie rozróżniałam kosa od kawki! Początkowo myślałam, że to droździk, bo ma taka białą brew, ale że nie ma czerwonawych boków, to nie mógł być on. Nie wiem gdzie ma gniazdo ten 'mój' kwiczoł, ale jest regularnym gościem na ognikach i wcale nie jest płochliwy. Cudnie jest go obserwować, jak się puszy i nadyma ;-)
UsuńGniazda to on jeszcze nie ma, najpierw musi znaleźć partnerkę/ra. Zbudują gniazdo a w maju samiczka złoży jaja. Kwiczoły, jak wszystkie drozdowate uwielbiają jagody a te akurat u Ciebie na ogniku są dostępne. Przylatuje więc do spiżarni. Stroszy pióra aby zatrzymać jak najwięcej ciepła. :)
OdpowiedzUsuńNo tak ;-)))) O życiu ptaków to ja nadal wiem niewiele, ale zawsze chciałam mieć 'ptasi' ogród. Posadziłam głogi, tarninę, właśnie ogniki i masę berberysów. Na aronii zostawiam owoce dla ptaków. Tylko te moje krzewy, poza ognikami, jeszcze nie dość gęste. Takie zimowe śpiżarnie uważam za dużo lepsze od dokarmiania ptaków, chociaż wiem, że jak zima długa i mroźna to i to jest potrzebne. Gorzej jak widzę chleb porozsypywany po trawnikach:-( Nawet próbowałam kiedyś tłumaczyć Pani sypiącej ten chleb w październiku w centrum stolicy, że to nieporozumienie, ale.... ;-)
UsuńPozdrawiam Basiu i miło mi, że do mnie zaglądasz :-)
Krysiu, zaglądam często, ale nie zawsze zostawiam ślad. ;)
OdpowiedzUsuńMnie również zdjęcia z ptaszkiem bardzo się podobają. U mnie na działce w budce lęgowej lęgną się mazurki, tak mi powiedział sąsiad, że to są mazurki. Sikorki w zimie mają zawsze słoninkę i słonecznik, ale w budce dla nich jeszcze lęgu nie było, one pewnie wolą w krzakach tui zakładać gniazdo, widziałam je właśnie tam. A na jabłuszka na drzewie i pod drzewem przylatują kosy, jak ja lubię ich śpiew w lecie. W zimie podglądam ptaszki przez okno z altanki, ponieważ stołówka jest na jabłoni przed sama altanką.
OdpowiedzUsuńPoczytałam o mazurkach: 'Dorosłe mazurki są szarobrązowe, mają kasztanowobrązowy wierzch głowy i kark oraz czarną plamę na jasnych policzkach – i to są cechy odróżniające go od wróbla'. I tak właśnie piszą, że wolą gęste krzaki.
UsuńU mnie w lecie sroki, kosy na jabłoniach szalały w to upalne lato. Chyba połowę jabłek zjadły ptaki. Ale mi nie żal. I tak miałam dość jabłek dla siebie i sąsiadów ;-)