Dzień pełen słońca dzisiaj, co po ostatnich kilku mglistych i szarych dniach stanowi wspaniałą odmianę.
Do tego odzyskawszy samochód powoli powracam do dawnego życia, chociaż przyznam, że nie bez pewnej traumy - jazda samochodem na razie to wielki stres, stale boje się, że znowu coś się wydarzy. Wiem, że to bardzo złe podejście, ale wiem też, że to minie, tylko muszę konsekwentnie przełamywać te obawy. W ramach tej konsekwencji dzisiaj wizyta na Młocinach.
A na Młocinach bez zmian. Trochę liści nawianych przez wiatr, ziemia czarna, mokra, a że ciepło to i chwasty rosną bujnie. Wygrabiłam trawnik, wygracowałam rabatki, podsypałam kompostem korzenie pnączy, róż i rodgersji. Zabrałam wreszcie do domu kosiarkę, wymontowałam ostrze, naoliwiłam nożyce i sekatory, totalny porządek !
A potem 'natrzaskałam' zdjęć, bo dawno tego nie robiłam.
Trawnik zielony
Korale berberysów i plątanina hortensji pnącej
Pierwiosnek uparcie kwitnie i ma nowe pąki
Ubiorek wiecznie zielony ;-)
Trzcinniki i kostrzewy
Berberys Juliany i trzmieliny
Młodziutka Juka, rozchodniki i Zawciąg nadmorski Rubrum
Widok przez budleje
Miskant Gnome i moja variegata
A Hortensja dębolistna jeszcze nadal ma te swoje cudne kolorowe liście.
Obok azalia japońska, jedyna zachowana, inne azalie niestety nie dały u mnie rady.
Dzień szczególny dla mnie dzisiaj bo to 39. urodziny syna. Aż trudno mi sobie wyobrazić, że mój syn niebawem wkroczy w swoje lata 40-te, a to już przecież wiek dojrzały.
Poza tym nadal nie ma misiowego Szymona z aukcji TVN, co o tyle mnie rozczarowuje, że przez wszystkie poprzednie lata dostawa była naprawdę ekspresowa, a tu już drugi dzień i nic.
Poczekam, przecież donikąd mi się nie spieszy ;-)















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz