Ogrodnictwo to także wino.
A dzisiaj zgodnie z tradycją ma swoje święto młode wino.Ten trzeci czwartek listopada to francuska tradycja, ale z roku na rok, wraz ze zmianą stylu korzystania z procentów, także w Polsce widać radość z picia wina i coraz lepsze umiejętności w tym zakresie.
Nie wiem jak w innych miastach, ale w Warszawie coraz więcej specjalistycznych sklepów z winami, rozmaitych degustacji, przybywa sommelierów - cokolwiek to znaczy u nas obecnie, jak powiedział na pewnej degustacji znany i uznany akurat sommelier z międzynarodowymi certyfikatami.
Co więcej statystyki mówią, że we Francji ilość wypijanego wina spada, a w Polsce odwrotnie - rośnie. Mnie to akurat cieszy, bo uważam, że wraz ze zmiana rodzaju alkoholu zmienia się też kultura jego picia. Pewnie nie od razu, ale czego nie potrafi snobizm i głębokie kieszenie. Kupowane są coraz droższe wina, rośnie wiedza winie, o rodzajach kieliszków do wina, a ceny tych ostatnich nierzadko przekraczają 200 złotych za sztukę.
Rośnie też wiedza o samych winach, co widać na degustacjach, na które też bardzo lubię chodzić. Szczególnie jeśli są to degustacje kameralne, a wina pochodzą z małych, rodzinnych winnic.
To już nie odróżnienie wina wytrawnego od słodkiego, czy Caberneta od Merlota, ale znawstwo apelacji, szczepów, umiejętność rozszyfrowywania winnych etykiet jest w cenie. Jakże inaczej smakuje wino, o którym wiemy więcej, jakże specjalny jest moment otwierania butelki - pod warunkiem, że ma korek, nadal nie umiem zaakceptować zakrętek - oczekiwanie na to jaki będzie kolor, zapach powoli wyłaniający się z kieliszka, wreszcie smak, ten pierwszy i ten dalszy... Chociaż czasem niestety tego dalszego nie ma. Nadal, szczególnie w supermarketach bardzo dużo jest bardzo marnego wina.
To już nie odróżnienie wina wytrawnego od słodkiego, czy Caberneta od Merlota, ale znawstwo apelacji, szczepów, umiejętność rozszyfrowywania winnych etykiet jest w cenie. Jakże inaczej smakuje wino, o którym wiemy więcej, jakże specjalny jest moment otwierania butelki - pod warunkiem, że ma korek, nadal nie umiem zaakceptować zakrętek - oczekiwanie na to jaki będzie kolor, zapach powoli wyłaniający się z kieliszka, wreszcie smak, ten pierwszy i ten dalszy... Chociaż czasem niestety tego dalszego nie ma. Nadal, szczególnie w supermarketach bardzo dużo jest bardzo marnego wina.
A wracając do Beaujolais - to nie jest szlachetne wino, nie poleży długo, ma tylko 6 tygodni. Nie będzie w nim żadnych specjalnych aromatów, głębi, równowagi. To wino ma po prostu cieszyć, czego Wszystkim dzisiaj życzę.
A u mnie winogron też trochę jest, jedynie moje umiejętności przerabiania ich na wino nadal są dalekie od doskonałości.

piękna fota z tymi zbiorami, aż żal, że teraz już jesień...
OdpowiedzUsuńwiadomo, żal, a w dodatku to już taka późna, szara jesień....
UsuńHej, znalazłam Cię ! Będę podglądać, oczywiście, że zauważyłam Twój brak. I wiążę go z wątkiem ogrodowe metamorfozy, jego okrojeniem i zamknięciem. Tak? Zresztą nieważne, kwitniesz w nowym miejscu. Dodam sobie do ulubionych stron. Pozdrawiam Jambosana.
OdpowiedzUsuńP.s. To ta od trzcinników...
Witaj! Pamiętam Cie dobrze, nieważne dlaczego mnie nie ma tam, jestem tu, panta rei, zmiana pobudza działanie, rozwijamy się, jesteśmy szczęśliwi, a co jeszcze jest ważne ? :-)
UsuńI zapraszam do czytania, Ciebie i innych, którym to pasuje... ;-)
OdpowiedzUsuń