Jakże paskudny dzień pogodowo. Szaro, zimno, pada, a ja na Młocinach wbrew wszystkiemu. Bo ja tak właśnie lubię. Inaczej niż stadko truchtające tam gdzie wszyscy. Wokół ani żywej duszy, deszczyk szemrze po liściach, a ja w cieple włączonego olejaczka (grzejnik olejowy, zakup syna) suszę się i dogrzewam w przerwach między grabieniem.
Posprzątałam, zrobiłam trochę zdjęć i do domu, bo nie mam ochoty się przeziębić. Jeszcze jest praca, jest Borków, jest dom, całe mnóstwo spraw i przyjemności, trzeba być w formie.
Dzisiejsze mokre obrazki
Podczas deszczu roślinność cudownie błyszczy podbitymi barwami! :) super, że mimo pogody działasz, ja jak jestem w swoim ogrodzie także lubię pracować mimo wilgotności :)
OdpowiedzUsuńMiło Cię widzieć w moim ogródeczku :-) Tylko upał i mróz powstrzymują mnie od pracy w ogrodzie. Zawsze jest tyle do zrobienia, a ja nie lubię 'leżakować'.
Usuń