środa, 25 marca 2015

Zima w niedzielę, lato w środę

W niedzielę rano skrobałam szyby w samochodzie, a dzisiaj żałowałam, że nie mam stroju plażowego. Zamiast pracować w ogrodzie wylegiwałam się w słońcu na leżaku i zupełnie nie miałam siły nic robić. Wiosenne przesilenie, albo te wariackie zmiany tak na mnie działają. Nie narzekam, bo takie słoneczne lenistwo też czasem jest fajne.

Jedyne co naprawdę przeszkadza to susza. Ziemia szara i sucha jak piasek. Jutro ma zacząć się pora deszczowa ;-) , czyli deszcz przez niemal 2 tygodnie. Niech pada, natura tego potrzebuje najbardziej w tej w chwili. Zresztą wystarczy popatrzeć na te zdjęcia :-(






Ale chyba nie byłabym sobą, gdybym jednak trochę nie popracowała. Niezbyt to ciężka była praca, bo tylko wiosenne podcięcie winorośli. Główne cięcie wykonuję jesienią, teraz tylko pousuwałam to, co wyraźnie zbyt zagęszcza pędy, poskracałam niektóre łozy. Co ciekawe, zwykle o tej porze występowało zjawisko płaczu łozy, teraz nadal ani śladu. Do wiosny daleko ?

1 komentarz:

  1. Deszcz pada!!! Może nie ulewa, ale siąpi non stop, to i nawet lepiej. Ciepło, oj będzie rosło wszystko ślicznie. A je bez ogrodów. czas na świąteczne porządki domowe. Okna myję :-(

    OdpowiedzUsuń