Czasem, kolejnego wolnego dnia próbuję nie pojechać do któregoś z tych moich ogrodów. Nawet rozważam jakiś wyjazd, ale tylko próbuję i tylko rozważam, bo jak przychodzi do decyzji to i tak wybieram ogrody. Dzisiaj też pomimo rozmaitych planów i tak ostatecznie pojechałam na Młociny. Nic nie sprawia mi teraz takiej przyjemności, jak pobyt wśród roślin, ciężka, fizyczna praca w słońcu, kontakt z naturą, obserwowanie jak przyroda budzi się do życia.
Najpierw kolejne energiczne grabienie trawnika. Wiadro sianka wydrapane pomimo tego, że to już kolejne w tym roku takie intensywne czyszczenie. Potem uporządkowałam pnącza Dławisza, wyszorowałam stół i podesty i już mogłam z herbatą w ręku cieszyć się słońcem i śpiewem ptaków.
Na koniec kilka zdjęć tradycyjnie.
Bergenie po zimie
Pąki na pigwie
Zawciąg nadmorski budzi się do życia
Juki i Rozchodnik kamczacki
Krokusy zaczynają przekwitać
Za to Trzcinnik rośnie szybko
I Runianka japońska
To wszystkie dzisiejsze kolorowe akcenty, ale z każdym dniem będzie ich coraz więcej.









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz