Pogoda dzisiaj jest taka, że z wielka przyjemnością oglądam sobie obrazki z lata tego roku. Nie uważam, że to widoki doskonałe. Uważam natomiast, że dla mnie najpiękniejsze, bliskie, budzące radość, bo wszystko wypracowałam własnymi rękoma.
Po dwóch sezonach ogrodowych i szczupłym budżecie trudno bowiem oczekiwać ogrodowego bogactwa. Oglądałam niedawno zmiany w ogrodzie, gdzie na kilka metrów do obsadzenia zostały zakupione rośliny w liczbie równej chyba moim dwuletnim zakupom, a wielkość roślin znacznie przewyższała rozmiary moich, nawet po dwóch latach.
Trochę żartobliwie nazywam takie ogrody 'ogrodami ze sklepu', bo powstają w kilka dni, a cały trud wyhodowania tych okazów poniósł kto inny. Efekt oczywiście zwykle wspaniały. Na jak długo? Tego nie wiem, pewnie zależy, czy właściciel takiego 'zmontowanego' ogrodu potrafi dalej o niego dbać.
Wracając zatem do moich letnich wspomnień, oto moje ukochane widoczki.

















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz