sobota, 21 grudnia 2013

Kapusta z grzybami

Trzy dni do Wigilii oznacza u mnie czas na początek gotowania kapusty z grzybami. To jedno z tych dań wigilijnych, które jest u mnie zawsze, zawsze gotuję ją sama i chyba od wielu już lat wg takiego samego przepisu. W sumie to żadna sztuka, bo kapusta z grzybami to danie jedno z łatwiejszych na świątecznym stole.
Wg mnie podstawowa sprawa to czas gotowania, stąd zawsze zaczynam na trzy dni przed Wigilią. Zawsze też najpierw robię sobie 
  1. listę dań, które będą na stole przez całe święta, potem wg listy nr jeden, robię listę numer dwa, czyli
  2. listę składników do tych dań, która automatycznie staje się listą zakupową, a potem trzecią listę, czyli
  3. rozpisaną na dni listę rzeczy do zrobienia.
Na sobotę poza uzupełnieniem dekoracji w zielone gałązki w moim planie jest właśnie gotowanie kapusty z grzybami.

Zwykle gotuję z 3 kilogramów kiszonej kapusty, która powinna być przede wszystkim dobrze poszatkowana. Bardzo nie lubię kapusty z grubymi kawałkami poszatkowanego głąba, więc to sprawdzam przede wszystkim. Potem czy nie jest zbyt miękka i nie za mało kwaśna.

Poza kapustą potrzebuję:

2 kostki warzywne
pieprz w całości
listki laurowe
250 gram śliwek suszonych
brązowy cukier trzcinowy
100 gram suszonych grzybów

Do teflonowego garnka wlewam 2 cm wody, wrzucam kostki, połowę śliwek pieprz, liście laurowe, zagotowuję i do takiego wywaru wkładam kapustę kiszoną. Nie płuczę kapusty, bo lubię by miała intensywny smak, lekko kwaśny.
Mieszam i kapusta gotuje się na małym ogniu.
W osobnym garnku gotuję suszone grzyby. Po paru minutach zlewam przez sitko wywar z grzybów do garnka z kapustą, a grzyby wykładam na deskę do krojenia. Kroję na wąskie paseczki i też dodaję do kapusty. Dodaję resztę śliwek suszonych.
Wsypuję parę łyżek cukru trzcinowego, ciągle mieszam składniki i po około godzinie kapusta zaczyna mieć wygląd i smak.



Wyłączam płytę i na tzw. cieple resztkowym kapusta gotuje się wolniutko dalej.
Na dzień pierwszy gotowania to już koniec. Po wystygnięciu wstawiam garnek z kapustą do lodówki, albo - jeśli jest mróz - wystawiam na taras by przemarzła. Wtedy jest jeszcze lepsza.

Przez kolejne dwa dni, gotuję do wrzenia, mieszam intensywnie, dodaję cukru jeśli zbyt kwaśna, doprawiam czarnym pieprzem mielonym i ponownie zostawiam na cieple resztkowym na płycie. Czwartego dnia, czyli w Wigilię kapusta ma ciemny kolor, jest mięciutka, ale nadal ma zachowane paseczki kapusty, czyli nie jest 'rozmazana'.

I tyle. Pracy niewiele, smak boski, tylko nową wątrobę warto by mieć. 

Konieczne do tego czerwone wino, bo zwykle jemy ją razem z pierogami z kapustą. W tym roku będzie wino hiszpańskie, monastrell z Jumilli, z mojego ulubionego sklepu 6 win.

Pozdrawiam świątecznie :-)

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz