Trzy dni do Wigilii oznacza u mnie czas na początek gotowania kapusty z grzybami. To jedno z tych dań wigilijnych, które jest u mnie zawsze, zawsze gotuję ją sama i chyba od wielu już lat wg takiego samego przepisu. W sumie to żadna sztuka, bo kapusta z grzybami to danie jedno z łatwiejszych na świątecznym stole.
Wg mnie podstawowa sprawa to czas gotowania, stąd zawsze zaczynam na trzy dni przed Wigilią. Zawsze też najpierw robię sobie
- listę dań, które będą na stole przez całe święta, potem wg listy nr jeden, robię listę numer dwa, czyli
- listę składników do tych dań, która automatycznie staje się listą zakupową, a potem trzecią listę, czyli
- rozpisaną na dni listę rzeczy do zrobienia.
Na sobotę poza uzupełnieniem dekoracji w zielone gałązki w moim planie jest właśnie gotowanie kapusty z grzybami.
Zwykle gotuję z 3 kilogramów kiszonej kapusty, która powinna być przede wszystkim dobrze poszatkowana. Bardzo nie lubię kapusty z grubymi kawałkami poszatkowanego głąba, więc to sprawdzam przede wszystkim. Potem czy nie jest zbyt miękka i nie za mało kwaśna.
Poza kapustą potrzebuję:
2 kostki warzywne
pieprz w całości
listki laurowe
250 gram śliwek suszonych
brązowy cukier trzcinowy
100 gram suszonych grzybów
Do teflonowego garnka wlewam 2 cm wody, wrzucam kostki, połowę śliwek pieprz, liście laurowe, zagotowuję i do takiego wywaru wkładam kapustę kiszoną. Nie płuczę kapusty, bo lubię by miała intensywny smak, lekko kwaśny.
Mieszam i kapusta gotuje się na małym ogniu.
W osobnym garnku gotuję suszone grzyby. Po paru minutach zlewam przez sitko wywar z grzybów do garnka z kapustą, a grzyby wykładam na deskę do krojenia. Kroję na wąskie paseczki i też dodaję do kapusty. Dodaję resztę śliwek suszonych.
Wsypuję parę łyżek cukru trzcinowego, ciągle mieszam składniki i po około godzinie kapusta zaczyna mieć wygląd i smak.
Wyłączam płytę i na tzw. cieple resztkowym kapusta gotuje się wolniutko dalej.
Na dzień pierwszy gotowania to już koniec. Po wystygnięciu wstawiam garnek z kapustą do lodówki, albo - jeśli jest mróz - wystawiam na taras by przemarzła. Wtedy jest jeszcze lepsza.
Przez kolejne dwa dni, gotuję do wrzenia, mieszam intensywnie, dodaję cukru jeśli zbyt kwaśna, doprawiam czarnym pieprzem mielonym i ponownie zostawiam na cieple resztkowym na płycie. Czwartego dnia, czyli w Wigilię kapusta ma ciemny kolor, jest mięciutka, ale nadal ma zachowane paseczki kapusty, czyli nie jest 'rozmazana'.
I tyle. Pracy niewiele, smak boski, tylko nową wątrobę warto by mieć.
Konieczne do tego czerwone wino, bo zwykle jemy ją razem z pierogami z kapustą. W tym roku będzie wino hiszpańskie, monastrell z Jumilli, z mojego ulubionego sklepu 6 win.
Pozdrawiam świątecznie :-)
Pozdrawiam świątecznie :-)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz