piątek, 6 grudnia 2013

Zamiast choinki

Dawno już przestałam dekorować dom na święta zieloną, tradycyjną choinką. Oczywiście zawsze obmyślam, a potem wcielam w czyn, co roku inne motywy podkreślające atmosferę i tradycję tych grudniowych dni. Zwykle są to niewielkie akcenty w kilku miejscach w całym domu, ale kluczowym punktem zawsze jest stół. Tych dekoracji nie może być za dużo, bo wtedy wiadomo, efekt bywa
odwrotny od zamierzonego.

Co roku jest inaczej. Tak było w 2010.




2011


2012






Co roku  w grudniu przybywał też kolejny miś pluszowy z TVN aukcji charytatywnych. Wylicytowanie miśka bywało, w zależności od roku niezłym zadaniem, gdyż trafienie na aktualną aukcję graniczyło z cudem. Liczba miśków, jako specjalnie projektowanych przez znanych artystów była na początku limitowana, a miśki były oznaczane numerowanymi certyfikatami. W kolejnych latach te aukcje były zmieniane, aż miśki były dostępne w niemal każdej ilości.
Różyczka, bo tak ma na imię ta misica pochodzi z roku 2010


Jej certyfikat


    Różyczka w towarzystwie Fruzi z 2009


i Fredzio 2009


Najtrudniejsza do zdobycia była Matylda


Wszystkie miśki miały numerowane certyfikaty i były oryginałami z Francji, projektu Louise Mansen

Moja Matylda wygrana na aukcji po kilku dniach 'polowania'


W Anglii już wcześniej miałam słabość do pluszaków i do mojej miśkowej kolekcji doszły te dwa słynne misie



Paddington gdzieś zgubił kapelusz i jeden kołeczek od budrysówki, ale poza tym, pomimo wieku trzyma się nieźle.

A jakby się ktoś dziwił mojej słabości do misiów, to napiszę, że nie jestem w tym odosobniona. Oto Miśkowe Muzeum w Stratfordzie, tym szekspirowskim, upon Avon, gdzie byłyśmy naszą dziewczyńską grupą. O tym będzie w blogu o podróżach. Tam też będzie misio z domu Szekspira, albo Shakespeare'a


A za oknem tymczasem śnieżyca, wichura...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz