Oglądałam dzisiaj wilczomlecze na rozmaitych zdjęciach i tak mi żal, że moich teraz nawet jeszcze nie widać spod śniegu, a już tak bardzo czekam na ich kolorowe listki o najrozmaitszych kształtach.
Te migdałolistne w odmianie Purpurea są tak cudne w kolorach od zielonego po ciemną czerwień, z ciemnoczerwoną łodyżką
Tak było w sierpniu 2013 wkrótce po ich posadzeniu. Kwiatów już nie było, a przecież i kwitnienie mają warte uwagi.
To zdjęcie z atlasu roślin
Mam nadzieję mieć podobne ukwiecenie w tym roku.
A w ogóle to mam zamiar do tych odmian, które już mam - Złocistego, Maritimi, Groszkowego i Białoobrzeżonego dodać nowe odmiany, bo uważam wilczomlecze za prześlicznie dekoracyjne rośliny.
Ot takie wspomnienia ogrodowe, zanim znów będzie można mieć je na żywo.
I jeszcze tylko podarowana sadzonka Groszkowego i podwójnie miłe wspomnienie, nie tylko rośliny, ale też wspaniałej ofiarodawczyni.
Tu jeszcze w domu stoi sobie pod krotonem, a teraz nie wiem nawet co tam pod śniegiem jest. Ale myślę, że posadzona 31 października 2013 roku zdążyła się dobrze ukorzenić i wkrótce pokaże zielone 'szczotki'.
A to jego ostatnie zdjęcie z 4 grudnia 2013.
Śnieg powoli znika, kropi deszczyk i mam nadzieję w środę lub czwartek już go nie zobaczyć wcale.








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz