Od jesieni nic się nie działo. Zaklejone okienka bez zmian przetrwały zimę i już zaczynałam się obawiać, że owady z jakiegoś powodu opuściły mój ogródeczek. Ale zacznę od początku.
Byłam kiedyś w bardzo pięknym miejscu, gdzie były takie domki
Nie sposób się nie zachwycić, a do tego to tylko jedna z najprostszych wersji tych 'willi' dla owadów, które można było tam zobaczyć.
Biorąc pod uwagę, że mój ogródeczek skromny, wybrałam też taki prosty model, który jeszcze tego samego dnia zawisł u mnie, na razie ku ozdobie.
Jakaż była radość, gdy wkrótce zawitali pierwsi goście. 7 lipca 2013 zakryta pierwsza dziurka.
To był koniec sierpnia i niewiele działo się w domku potem. Przetrwał zimę bez zmiany. Nagle dzisiaj zobaczyłam to
Zaklajstrowane te duże otwory!
A więc owady u mnie są!





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz