Po pracy, na krótko, tylko popatrzeć, bo od piątku to już trzy dni i aż trudno bez znajomego widoku.
Bez wędrówki po zakątkach tych 185 metrów, bo chociaż powierzchnia tu malutka, to sporo tu wszystkiego. Przez te blisko już 4 lata zgromadziłam tu ponad 150 rozmaitych roślin, nie licząc drzew i krzewów. Wiem, bo mam specjalny katalog w Excelu ;-), do którego zawsze dopisuję nowo wprowadzone do ogrodu rośliny.
Inaczej pewnie bym nie pamiętała co mam ;-))))
Bez wędrówki po zakątkach tych 185 metrów, bo chociaż powierzchnia tu malutka, to sporo tu wszystkiego. Przez te blisko już 4 lata zgromadziłam tu ponad 150 rozmaitych roślin, nie licząc drzew i krzewów. Wiem, bo mam specjalny katalog w Excelu ;-), do którego zawsze dopisuję nowo wprowadzone do ogrodu rośliny.
Inaczej pewnie bym nie pamiętała co mam ;-))))
Wicher głowę urywa, od razu bolą mnie uszy, więc tylko robię trochę zdjęć i uciekam. Przede mną jeszcze zakupy na jutro do Borkowa, gdzie planuję tworzenie pierwszego suchego strumienia. Czarna mata nieodzowna. Chcę tez obsiać trawą te poharatane fragmenty działki, bo trawa jest najlepsza ochroną przed skrzypem błotnym. Nie wypuszcza go na powierzchnię.
Ale wracam na Młociny. A tu ogród zastygł bez zmian. Kwiaty jakby sztuczne trwają w tym zimnie niezmienione. Wszystkie rośliny jakby wstrzymały żywotność i czekają na ciepło. Jedynie drzewa owocowe powoli zaczynają swój wiosenny spektakl.
Łyszczak (?) blisko rozkwitu, tylko kolor mnie dziwi, bo wszędzie jest żółty
Poszukałam w necie i jestem naprawdę pod wrażeniem ile jest odmian pierwiosnków. Lyszczaka oczywiście znalazlam w innych kolorach. O takich:
Gigantea
Anderl
Niezwykłe roślinki, te pierwiosnki.
Ułudka coraz większa
Ułudka coraz większa








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz